Przejdź do treści
Jesteś tutaj:

Urzędników jest za dużo. I za mało

Urzędników jest za dużo. I za mało

19 września 2012 10:07

- Mamy w Polsce sporą grupę urzędników, którzy wykonują nikomu niepotrzebną pracę. Jednocześnie jest wiele miejsc, gdzie funkcjonariuszy publicznych jest zbyt mało, by porządnie zająć się sprawami obywateli – twierdzi wiceprezes NIK Wojciech Misiąg w kolejnej odsłonie rozmowy o polskich urzędach i urzędnikach.

Misiąg wskazuje na fakt, że w administracji publicznej ciągle łatwiej o zatrudnienie nowych pracowników niż o rozstanie z tymi, którzy stali się nadmiarowi. - W Polsce wolimy w takich sytuacjach na siłę wymyślać pracę, często nikomu niepotrzebną. W ten sposób robimy krzywdę zarówno obywatelom, jak i samym urzędnikom - mówi wiceprezes NIK. I tłumaczy, że urzędnik wykonujący zbędną pracę szybko popada we frustrację. Tymczasem w wielu miejscach, gdzie urzędnicy są potrzebni, by zająć się rzeczywistymi problemami, jest ich za mało. - Za mało, żeby porządnie załatwiać sprawy, a to szybko kończy się kolejkami i złością ludzi - mówi Misiąg.

Druga część rozmowy z Wojciechem Misiągiem o urzędach i urzędnikach

Rozmowa o urzędnikach cz.2

Mankamentem administracji publicznej jest nieelastyczna polityka kadrowa. - Źródeł problemu należy szukać w złym planowaniu oraz różnych zaszłościach, które wciąż się za nami ciągną - uważa Misiąg. Czy sytuację poprawi nowy sposób zarządzania administracją polegający na realizowaniu konkretnych celów? - W Polsce ten trend przyjmowany jest z pewnymi oporami, podczas gdy w innych krajach działa od dawna i skutecznie - wyjaśnia wiceprezes NIK. W jego opinii urzędy albo będą działać w ten sposób, albo będą działać źle. - Zresztą to przecież żadna rewelacja. Urząd, który został powołany do wykonywania określonych zadań, powinien być oceniany przede wszystkim na podstawie tego, jak je realizuje - mówi Misiąg.

Wiceprezes NIK po raz kolejny podkreśla, że żadna publiczna instytucja nie powinna funkcjonować dla samej siebie. - Urzędnicy muszą pamiętać, że pracują dla obywateli, że są przez nich „wynajęci” do załatwienia określonych spraw. Jeśli tego nie robią, to mamy do czynienia raczej z jakimś dziwnym kołem zainteresowań, niż instytucją administracji publicznej - twierdzi Misiąg. I jest przekonany, że dla takich urzędów w obecnej rzeczywistości nie ma już miejsca.

Pierwsza część rozmowy z Wojciechem Misiągiem wywołała gorące komentarze wśród samych urzędników. Większość wskazywała na dyskomfort pracy w oparciu o niejasne i niespójne prawo. Część uznała za kontrowersyjne stwierdzenie, że w tych warunkach urzędnik musi podejmować od czasu do czasu ryzyko. Pojawiły się pytania o odpowiedzialność finansową w przypadku pomyłki i stosunek kontrolerów NIK do przekraczania przez urzędników przepisów, nawet jeśli to przekroczenie wymuszone było konstrukcją prawa i dobrem obywateli. - Bez wątpienia musimy dążyć do klaryfikacji przepisów - odpowiada Misiąg. I dodaje, że to jeden z głównych celów działalności kontrolnej NIK.

Zobacz pierwszą część rozmowy: „Urzędnik musi czasem podejmować ryzyko”   >>>

Zobacz trzecią część rozmowy: „Wojciech Misiąg o zarobkach urzędników”   >>>

Wkrótce trzecia część rozmowy z Wojciechem Misiągiem o polskich urzędnikach. Ile zarabiają? Czy to za mało, czy za dużo? Jak poprawić funkcjonowanie urzędów w naszym kraju? Jaką rolę w tym procesie widzi dla siebie NIK? Jeśli chcesz zabrać głos w dyskusji, pisz na adres: rozmowy@nik.gov.pl

Materiały audiowizualne dla radia, TV i portali internetowych >>

Informacje o artykule:

Data utworzenia: 19 września 2012 10:07
Data publikacji: 19 września 2012 10:07
Wprowadził/a: Krzysztof Andrzejewski

Data ostatniej zmiany: 05 lipca 2013 08:51
Ostatnio zmieniał/a: Andrzej Gaładyk

 

Przeczytaj treść ponownie

Najwyższa
Izba Kontroli

Najwyższa Izba Kontroli
Skr. poczt. P-14, 00-950 Warszawa
tel. 22 444 50 00
nik@nik.gov.pl
NIP: 526-10-58-627, REGON: 000000052