Przejdź do treści
Jesteś tutaj:

W polskich miastach coraz mniej drzew

W polskich miastach coraz mniej drzew

15 lipca 2014 08:25

Drzewa przegrywają z inwestycjami budowlanymi. Są wycinane lub niszczone tam, gdzie powstają nowe osiedla czy galerie handlowe. - Dzieje się tak, ponieważ w Polsce wciąż nie dostrzegamy wartości drzew. To duży błąd - twierdzą zaproszeni do NIK eksperci. Doskonale widać to na przykładzie historii nowojorskiego Central Parku.

Miejsce, w którym znajduje się dziś nowojorska oaza zieleni, mogło wyglądać zupełnie inaczej. Władze miasta rozważały przeznaczenie tego terenu pod zabudowę. To oznaczałoby sprzedaż działek i realne wpływy do miejskiej kasy. Wygrała jednak koncepcja zielonej oazy. - Jak pokazują dzisiejsze badania, miasto wkrótce zarobiło więcej, niż gdyby po prostu sprzedało ten teren pod inwestycje budowlane - mówi dr Marzena Suchocka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.

 Eksperci o ochronie drzew podczas inwestycji budowlanych

Ochrona zieleni miejskiej

 

Po 20 latach od powstania Central Parku tereny wokół niego nabrały nieoczekiwanie dodatkowej wartości. Inwestycja zwróciła się z nawiązką, bo miasto zarobiło więcej na podatkach z okolicznych działek i mieszkań. - Tam gdzie jest więcej zieleni, ludzie chętniej przebywają, kupują, wynajmują. Nieprawdą więc jest, że drzewa na siebie nie zarabiają - podsumowuje dr Suchocka. W dodatku tereny zielone w miastach niosą ze sobą wartość, którą trudno wycenić. Central Park stał się ulubionym miejscem spotkań, wypoczynku i asymilacji nowojorczyków.

Tymczasem w Polsce drzewa wciąż przegrywają z kolejnymi inwestycjami. Tam, gdzie buduje się najwięcej, jest ich coraz mniej. Najwyższa Izba Kontroli postanowiła sprawdzić, czy prawo pozwala dziś na realną ochronę drzew podczas powstawania nowych dróg, osiedli i galerii handlowych. A jeśli tak, to czy instytucje publiczne potrafią z tego prawa skorzystać.

Kontrolę poprzedził panel ekspertów. O tym, jak uniknąć sprzeczności między interesami inwestorów a ochroną drzew dyskutowali w siedzibie NIK urzędnicy, przedsiębiorcy, ekolodzy oraz przedstawiciele środowiska akademickiego.

 

Nikt nie wie, ile drzew jest w miastach

Paweł Lisicki z warszawskiego Biura Ochrony Środowiska zwrócił uwagę, że w polskich miastach brakuje inwentaryzacji terenów zielonych. W Warszawie np. powstał dopiero plan takiego spisu. Nikt nie wie, ile drzew rośnie na terenach aglomeracji, a to utrudnia ich skuteczną ochronę. Krzysztof Worobiec ze stowarzyszenia „Sadyba” podał przykład Berlina, w którym wszystkie drzewa są dokładnie policzone. - Każde z nich ma swoją tabliczkę z numerem i teczkę w urzędzie. Tymczasem nasi burmistrzowie i prezydenci miast zapominają, że są także organami ochrony przyrody - mówi Worobiec.

 

Brak specjalistów w urzędach

Na inny problem zwrócił uwagę dr inż. Piotr Tyszko-Chmielowiec, pomysłodawca i lider programu „Drogi dla Natury”. Według niego ochroną drzew w Polsce zajmują się na ogół osoby do tego nieprzygotowane. - W zarządach dróg czy gminach mamy do czynienia z urzędnikami, którym po prostu brak potrzebnej wiedzy. To właśnie niewiedza na temat drzew jest jedną z przyczyn zanikania drzewostanu w miastach czy przy drogach.

Z kolei dr inż. Jan Łukaszkiewicz problem dewastowania drzew wiąże z obowiązującą w Polsce praktyką przetargową. - Kontrakty na usługi pielęgnacyjne wygrywają firmy, które zaoferowały najniższą cenę, ale jednocześnie są zupełnie nieprzygotowane do tego zadania. Nie zatrudniają specjalistów, nie mają odpowiedniego sprzętu. W konsekwencji zamiast pielęgnować niszczą.

 

Drzewa bez wartości

Być może do dewastacji drzew najbardziej przyczynia się wciąż niska świadomość tego, co tracimy, niszcząc je. - Drzewa traktuje się w Polsce jako coś nieistotnego - uważa Piotr Tyszko-Chmielowiec. - Ważniejsze są latarnie, bo dla nich często przesuwa się chodniki czy jezdnie. Dla drzew nikt tego nie zrobi, łatwiej je po prostu wyciąć. Tylko że latarnię można szybko wyprodukować, natomiast odtworzenie stuletniego drzewa zajmuje dokładnie sto lat - przekonuje lider programu „Drogi dla Natury”. I dodaje, że drzewa to też infrastruktura, tyle że zielona. Niestety w Polsce ciągle brakuje tej świadomości.

 

Zielone certyfikaty

Być może coś się jednak zaczyna zmieniać. Do organów administracyjnych wpływa coraz więcej skarg od mieszkańców miast, którzy zwracają uwagę, że przy okazji inwestycji budowlanych wycinane są zdrowe, ładne drzewa. Pojawia się też na ten temat coraz więcej artykułów prasowych.

Większą świadomość wartości drzew mają już niektórzy inwestorzy. Część deweloperów stara się o tzw. „zielone certyfikaty”, które poświadczają, że chronili przyrodę w procesie inwestycyjnym. To zresztą przekłada się później na wygląd i funkcjonowanie nowych osiedli. - Drzewa są tam bardzo potrzebne. Jeśli pozbawimy się ich w miastach poniesiemy wielowymiarową stratę - przekonuje dr Marzena Suchocka.

Dotyczy to szczególnie dzieci. Zamknięte w betonie tyją, cierpią na depresję, chorują. Lekarze wydzielili już jednostkę chorobową związaną z oddzieleniem człowieka od przyrody. Może więc warto zająć się ochroną drzew w miastach na poważnie?

 

Kontrolę dotyczącą ochrony drzew w procesach inwestycyjnych prowadzi Delegatura NIK w Krakowie. Sprawdzane są miasta powyżej 15 tys. mieszkańców w pięciu województwach. Łącznie inspektorzy wezmą pod lupę 10 urzędów miejskich oraz 9 starostw powiatowych. Wyniki kontroli poznamy po wakacjach.

Materiały audiowizualne dla radia, TV i portali internetowych >>

Kategorie: ochrona środowiska, panel ekspertów

Informacje o artykule:

Data utworzenia: 02 lipca 2014 12:11
Data publikacji: 15 lipca 2014 08:25
Wprowadził/a: Katarzyna Prędota

Data ostatniej zmiany: 15 lipca 2014 12:05
Ostatnio zmieniał/a: Krzysztof Andrzejewski

 

Przeczytaj treść ponownie

Najwyższa
Izba Kontroli

Najwyższa Izba Kontroli
Skr. poczt. P-14, 00-950 Warszawa
tel. 22 444 50 00
nik@nik.gov.pl
NIP: 526-10-58-627, REGON: 000000052