Logo Najwyższej Izby Kontroli

NIK pomaga dzieciom z Polski i Ukrainy

2012-08-10 10:09:50

Czterdzieścioro dwoje dzieci z Polski i Ukrainy odpoczywało w wakacje w ośrodku szkoleniowym Najwyższej Izby Kontroli. Prezes Jacek Jezierski już po raz kolejny udostępnił młodzieży centrum edukacyjne inspektorów NIK. – Mamy nadzieję, że ten wspólnie spędzony przez młodych Polaków i Ukraińców czas przyniesie kiedyś piękne owoce – mówi Marek Chodkiewicz, Dyrektor Generalny Izby.

Do Goławic przyjechały dzieci z podkarpackiego gimnazjum w Turzym Polu, którego patronem jest zmarły w tragicznych okolicznościach prezes NIK Walerian Pańko. Razem z nimi odpoczywała grupa młodzieży z Korostyszewa, ukraińskiej miejscowości położonej nieopodal Żytomierza. - Połowa naszych dzieci ma polskie korzenie, pozostałe uczą się na Ukrainie języka polskiego i interesują się naszą kulturą - wyjaśnia opiekun grupy, ks. Andrzej Baczyński.

Iwona Adamska, opiekunka z Turzego Pola, przyznaje, że dzieci z obu grup szybko nawiązały ze sobą kontakt, chętnie spędzają razem czas i dobrze się bawią. - Nie mamy problemu z kontaktem - twierdzi Paweł, uczeń podkarpackiego gimnazjum. - Część gości z Ukrainy mówi nieźle po polsku, a poza tym trochę im pomagamy - dodaje z uśmiechem. - Mamy nadzieję, że ten wspólnie spędzony czas przyniesie kiedyś piękne owoce - podsumowuje inicjatywę Prezesa NIK Marek Chodkiewicz, Dyrektor Generalny Izby.

Dzieci z Ukrainy nie tylko odpoczywały w Goławicach, ale także uczyły się języka polskiego. - Część z nich to potomkowie represjonowanych rodzin, tak zastraszonych, że aż  bano się w nich przekazywać świadomość polskiego pochodzenia - wyjaśnia ks. Baczyński. I opowiada, że przed przyjazdem do Goławic zadzwonił do Wydziału Oświaty w Pomiechówku z pytaniem, czy nie znalazłby się nauczyciel, który mógłby poprowadzić dla jego grupy lekcje języka polskiego. Mimo wakacji nauczyciele odpowiedzieli na tę prośbę natychmiast i już po godzinie zgłosiło się pięcioro chętnych. To bardzo ucieszyło m.in. Julię Sułkowską, opiekunkę ukraińskiej grupy. - Dzięki temu nasze dzieci dowiedzą się więcej o Polsce, poćwiczą język. Niestety, w wielu domach nie mają już z nim kontaktu - wyjaśnia.

Na Alinie, czternastolatce z Korostyszewa, największe wrażenie zrobiła wycieczka do Warszawy. - Bardzo podobała mi się starówka - mówi z błyskiem w oku. - I Muzeum Powstania Warszawskiego - wchodzi jej w słowo koleżanka Helena. Obie twierdzą, że dzięki lekcjom polskiego, na których dowiedziały się wielu rzeczy o naszym kraju, zwiedzały te miejsca z większą świadomością. I dodają, że choć w Goławicach spędziły już całe dwa tygodnie, to wcale nie mają ochoty wracać do domu.

Wygenerowano: 2019-11-12 11:46:06