Marcin Marjański, p.o. rzecznik prasowy NIK
Dzień dobry. W imieniu pracowników Najwyższej Izby Kontroli oraz Prezesa NIK pragnę przywitać wszystkich obecnych na sali oraz wszystkich, którzy nas oglądają dziś na żywo w mediach społecznościowych Izby. Tematem dzisiejszej konferencji jest informacja obejmująca wyniki kontroli wprowadzania do rzek zasolonych wód z Kopalni Węgla Kamiennego Województwa śląskiego. Szanowni Państwo, Śląskie Kopalnie Węgla Kamiennego zrzucając do rzek zasolone wody w latach 2020-2023, nie ograniczyły negatywnych skutków tych działań na środowisko. Efekt był taki, że w okresie objętym kontrolą średnie zasolenie całości zrzucanych przez Śląskie Kopalnie wód było większe niż przeciętne zasolenie wód Bałtyku. Na sali sądzi z nami Wiceprezes NIK Pan Jacek Kozłowski, bezpośrednio nadzorujący kontrolę oraz kontrolerzy Pan Tomasz Kuźniak, Wicedyrektor Delegatury NIK w Katowicach.
Tomasz Kuźniak, p.o. wicedyrektor Delegatury NIK w Katowicach
Dzień dobry.
Marcin Marjański, p.o. rzecznik prasowy NIK
Witold Wilk, koordynator kontroli.
Witold Wilk, główny specjalista kontroli państwowej NIK
Dzień dobry.
Marcin Marjański, p.o. rzecznik prasowy NIK
Dla początku dodam, że pracujemy w formule dwuczęściowej, w pierwszej części zaprezentujemy Państwu wyniki kontroli, w drugiej części odpowiemy na Państwa pytania. Nie zabierając więcej czasu, oddam teraz głos Panu Jackowi Kozłowskiemu.
Jacek Kozłowski, wiceprezes NIK
Dzień dobry Państwu. Miałem przyjemność współpracować z kolegami z Delegatury w Katowicach, nadzorując tę kontrolę. I chciałbym kilka słów, zanim zaprezentujemy szczegółowe jej wyniki, chciałbym w kilku słowach wprowadzenia przekazać parę takich głównych myśli, które nam towarzyszą przy prezentacji tej kontroli. Otóż wspomniał już Pan Rzecznik, o tym, że tak naprawdę ta kontrola wiąże się z katastrofą na Odrze, katastrofą ekologiczną z roku 2022. Pamiętamy te dramatyczne chwile drastycznej katastrofy ekologicznej, masowego śnięcia ryb, uczynienia ze środowiska wodnego rzeki Odry, niemalże pustyni ekologicznej, co wydarzyło się w roku 2022. Pamiętamy, jak wielkie emocje społeczne to zdarzenie wywołało. NIK oczywiście rok później przeprowadził kontrolę dotyczącą działania podmiotów publicznych w związku z kryzysem ekologicznym na rzece Odrze i 5 października 2023 roku opublikowaliśmy informacje z tej kontroli. W tamtej kontroli zajmowaliśmy się jednak tym, jak podmioty publiczne reagują na coś, co już się wydarzyło. Jak reagują i jak stosują elementy zarządzania kryzysowego w tej sytuacji, jak likwidują skutki tego, co się wydarzyło. Nie sięgnęliśmy w tamtej kontroli do przyczyn tego, co się wówczas wydarzyło, a reagowanie podmiotów publicznych oceniliśmy negatywnie. Tymczasem oczywiste dla nas wydawało się, że musimy sięgnąć głębiej do tego tematu i zidentyfikować przyczyny tej katastrofy i upewnić się, czy te przyczyny, a nie tylko skutki, są prawidłowo likwidowane.
Czy takie zdarzenie, które wydarzyło się w roku 2022, to zdarzenie jednorazowe, czy też istnieje ryzyko, że się powtórzy. I tego dotyczy tak naprawdę ta kontrola, ponieważ analiza przyczyn wskazuje zasolenie wody w rzece Odry jako, jeśli nie główną, to jedną z głównych przyczyn. Początkowo, przecież pamiętamy, ówczesny Prezes Rady Ministrów, pan premier Morawiecki wyznaczył nawet znaczącą nagrodę za wskazanie winnego tej katastrofy. O ile wiem, ta nagroda nigdy nie została wypłacona, bo z tą winą okazało się, sprawa nie jest taka prosta. Winny był oczywiście splot szeregu okoliczności, ale tak jak wspomniałem, podstawowym źródłem tego, że słynna złota alga spowodowała katastrofę ekologiczną, był splot warunków pogodowo-klimatycznych i zasolenia rzeki Odry. To nie ulega wątpliwości. To zasolenie było głównym czynnikiem, a źródłem zasolenia rzeki Odry są wody kopalniane, przede wszystkim wody kopalniane z górnictwa węgla kamiennego na Śląsku. Dlatego też z inicjatywy własnej, po analizie ryzyka, bo tak się rodzą tematy do planu kontroli NIK, wykonaliśmy na przełomie ubiegłego i tego roku tę kontrolę jako kontrolę planową, a więc głęboką, systemową, chcieliśmy sprawdzić, bo wydawało nam się, że to jest oczywiste, jakie nieprawidłowości w działalności właściwych organów administracji publicznej odpowiedzialnych za stan rzeki Odry nastąpiły, skoro doszło do takiego katastrofalnego zdarzenia.
Kontrolowaliśmy w związku z tym nie tylko spółki górnicze, odprowadzające z wyrobisk górniczych, także z zamkniętych kopalni, wody górnicze. Kontrolowaliśmy także przedsiębiorstwo Państwowe Wody Polskie, które odpowiada za stan wód w Polsce i wydaje pozwolenia wodnoprawne na wszelkiego rodzaju zrzuty, zrzuty wód, zrzuty zanieczyszczeń do wód powierzchniowych. Kontrolowaliśmy także Inspekcję Ochrony Środowiska, która powinna nadzorować i kontrolować, i sprawdzać jakość wód powierzchniowych, zarówno płynących, jak i stojących. Wydawało nam się, że przy tak znaczącej katastrofie musiało dojść do nieprawidłowości w funkcjonowaniu tych instytucji. Cóż się okazało. Otóż okazało się, że z punktu widzenia prawa, wszystko odbywało się zgodnie z prawem. Nie było nieprawidłowości, które moglibyśmy sformułować na gruncie kryterium legalności. Żadna z kontrolowanych instytucji nie przekroczyła przepisów prawa, ale prawo pozwalało na taką sytuację. Pierwsze zdanie naszej oceny ogólnej brzmi i ono chyba trafnie obrazuje sytuację. Wprowadzanie do wód powierzchniowych, zasolonych wód pochodzących z odwodnienia zakładów górniczych Województwa śląskiego, wydobywających węgiel kamienny realizowano zasadniczo zgodnie z obowiązującymi regułami prawnymi, jednak w sposób, który nie zapewniał ograniczenia negatywnych oddziaływań na środowisko wodne. A więc w Polsce prawo pozwoliło na takie działanie kontrolowanych instytucji, które w rezultacie nie tylko nie zapobiegło, ale wręcz spowodowało katastrofę ekologiczną w Odrze. I taka katastrofa niestety, musimy to po przeprowadzeniu tej kontroli powiedzieć bardzo mocno, taka katastrofa może się powtórzyć, bo od 2022 roku do dziś, a dziś mamy wrzesień roku 2025, w tym obszarze, w obszarze prawa, w obszarze treści wydanych pozwoleń wodnoprawnych, nic się nie zmieniło.
Natomiast praktyka zakładów górniczych jest dokładnie ta sama, a sytuacja raczej się będzie pogarszać, bo pogarsza się klimat w Polsce. Takim katastrofom sprzyjają niskie stany wody. Mamy pojawiające się coraz częściej okresy suszy, ale też coraz bardziej zasolone wody odprowadzane są z zakładów górniczych, bo im głębiej eksploatujemy pokłady węgla, tym to zasolenie wód odprowadzanych z kopalń jest wyższe. Dziś wspomniał to Pan Dyrektor Melnarowicz, wody odprowadzane z kopalń i zrzucane bezpośrednio do wód płynących, ich zasolenie przekracza nie tylko zasolenie Bałtyku. Ono wynosi 6 do 8 promili na polskim wybrzeżu, ale ono przekracza niejednokrotnie także zasolenie wód oceanicznych czy nawet Morza Śródziemnego, które sięga 40 promili. Stwierdziliśmy w trakcie kontroli, że w badanych próbkach tych wód to zasolenie było wyższe, niejednokrotnie wyższe. Czy można sformułować innego rodzaju zarzuty kontrolowanym instytucją? Na pewno tak. Nie można sformułować zarzutu działania niezgodnego z prawem, ale można i taki zarzut sformułować sformułowaliśmy w odniesieniu do Wód Polskich, sformułować zarzut braku rzetelności w postępowaniu. W wydanych pozwoleniach wodnoprawnych Wody Polskie odstępowały od określenia limitów zasolenia zrzucanych przez przedsiębiorstwa górnicze, uzasadniając to niejednokrotnie, i takie teksty wpisywano do tych uzasadnień, interesem górnictwa, które jest ważne dla gospodarki narodowej. Tymczasem celem Wód Polskich nie jest chronienie interesów górnictwa, tylko jest chronienie jakości wód płynących, jakości wód powierzchniowych.
I to zadanie nie było wykonywane rzetelnie. Prawo pozwalało, co prawda, na odstąpienie nie od ostrych wymogów stawianych spółkom górniczym, ale jednak wskazywało na ograniczenie, tylko w takim zakresie, w jakim nie spowoduje to zdarzenia o charakterze kryzysowym. Zdarzenie o charakterze kryzysowym wystąpiło. Chce powiedzieć o jeszcze jednej kontroli, którą w ostatnim okresie miałem okazję nadzorować, też realizowanej przez Delegaturę w Katowicach. W ubiegłym roku Delegatura w Katowicach zrealizowała inną ważną dla górnictwa i dla spółek górniczych kontrolę dotyczącą gospodarczego wykorzystania gazu kopalnianego. Chodzi o metan. Metan, który w powietrzu odprowadzanym z wyrobisk górniczych z miejsca eksploatacji węgla, jest zawarty w coraz większym stopniu, podobnie jak z wodami zasolonymi. Im głębsze pokłady węgla eksploatujemy, tym większe zasolenie wód kopalnianych odprowadzanych na powierzchnie i tym większe zametanowienie odprowadzonego z kopalni powietrza. W obu przypadkach musimy to robić ze względów bezpieczeństwa. Nieodprowadzanie wód kopalnianych grozi katastrofami górniczymi, nie tylko wewnątrz kopalni. Nieodprowadzanie metanu z kopalń grozi wybuchem tego metanu i wypadkami śmiertelnymi w górnictwie. Ale ten metan oczywiście jest gazem szkodliwym dla atmosfery, dla klimatu. Nie realizuje Polska limitów określonych przez Unię Europejską dotyczącą odzyskiwania tego metanu, który przecież jest też surowcem, cennym surowcem, może być stosowany jako gaz w przemyśle, w gospodarce, w gospodarstwach domowych, my odprowadzamy ogromną większość tego gazu do powietrza, uzasadniając to podobnie jak w przypadku wód zasolonych interesem branży górniczej, bo gdyby branża górnicza, gdyby kopalnie ponosiły koszt odsalania wód kopalnianych, gdyby kopalnie ponosiły koszt odmetanowania gazu eksploatowanego z kopalń, koszt wydobycia tony węgla w Polsce byłby znacznie większy.
W ten sposób ten koszt jest przerzucany na społeczeństwo. Kary za nieprzestrzeganie odpowiedniego poziomu odprowadzanego metanu będzie ponosił budżet Państwa. Koszty katastrofy ekologicznej na Odrze poniósł też budżet Państwa i ponieśliśmy my wszyscy, bo te koszty ekologiczne, koszty społeczne tej katastrofy są nie do oszacowania. Kopalnie przerzucają na nas, na obywateli, część kosztów swojej działalności, co pozwala im utrzymać poziom cen krajowego węgla na poziomie niemalże konkurencyjnym, ale też już coraz rzadziej konkurencyjnym z celami węgla na rynkach światowych. Należy sobie zadać pytanie, czy w kosztach działalności górniczej, czy w koszcie tony węgla, te koszty, o których mówimy, koszty ekologiczne, koszty społeczne, koszty przyrodnicze nie powinny być liczone, bo one w innych krajach są wliczane do kosztu tony wydobywanego węgla i współkształtują jego cenę. To jest oczywiście pytanie polityczne o przyszłość polskiego górnictwa. Czy polskie górnictwo jest wartością na tyle dużą, że należy się godzić na to, że katastrofa na Odrze może się powtórzyć. Bo nasza kontrola stwierdza, że może się powtórzyć, że od roku 2022 nic nie zrobiono, żeby te wody odsalać, i żeby odprowadzane do wód powierzchniowych miały mniejsze stężenie soli. Warunki klimatyczne, jakie nastąpiły w roku 2022, mogą się powtórzyć. Już w tym roku byliśmy blisko tej katastrofy.
Mogą się powtórzyć nie tylko na Odrze, ale mogą się powtórzyć też na największej polskiej rzece, na Wiśle, do której znacząca część wód kopalnianych jest odprowadzona. Szczegółowo o ustaleniach kontrolnych powiedzą Pan Zastępca Dyrektora Delegatury w Katowicach, Pan Dyrektor Tomasz Kuźniak oraz Pan Główny Specjalista Kontroli Państwowej, który tę kontrolę prowadził, Pan Witold Wilk. Bardzo proszę.
Tomasz Kuźniak, p.o. wicedyrektor Delegatury NIK w Katowicach
Dziękuję. Przedstawię Państwu ogólne założenia kontroli oraz wybrane ważniejsze wyniki. Celem głównym kontroli, której wyniki Państwu przedstawiamy, było sprawdzenie czy wprowadzanie wód kopalnianych do wód powierzchniowych realizowano zgodnie z obowiązującymi regulacjami oraz w sposób, który zapewniał ograniczenie negatywnych oddziaływań na środowisko. A cele szczegółowej kontroli dotyczyły zbadania prawidłowości działań na etapach wnioskowania o pozwolenia wodnoprawne przez przedsiębiorców, na etapie wydawania tych postanowień przez decyzje pozwoleń wodnoprawnych przez organy Wód Polskich, a także realizacji przez przedsiębiorców postanowień wydanych, otrzymanych pozwoleń. Jak wspomniał pan prezes, kontrola była podjęta z inicjatywy Izby. Była to kontrola planowa prowadzona przez Katowicką Delegaturę. Kontrolą objęto podmioty odpowiedzialne za wydawanie pozwoleń wodnoprawnych oraz podmioty właściwe do egzekwowania przestrzegania prawidłowej realizacji obowiązków określonych w tych pozwoleniach i w przepisach prawa w zakresie korzystania z wód. Były to organy Państwowego Przedsiębiorstwa Wodnego Wody Polskie. To jest Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach, Zarządy Zlewni w Gliwicach i w Katowicach, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Kontrolą objęte były również cztery podmioty wprowadzające do rzek wody pochodzące z odwodnienia zakładów górniczych, które odprowadzają największe ilości wód dołowych na terenie Województwa śląskiego. Te cztery skontrolowane przez nas podmioty łącznie odprowadzają 80% wód dołowych. Były to Spółka Restrukturyzacji Kopalń, Polska Grupa Górnicza, Jastrzębska Spółka Węglowa oraz Przedsiębiorstwo Gospodarki Wodnej i Rekultywacji.
Zasadniczymi przesłankami do podjęcia kontroli były następujące fakty, w części już przedstawione przez Pana Prezesa. To był fakt, że Kopalnie Węgla Kamiennego na terenie Województwa śląskiego odprowadzają znaczne ilości zasolonych wód, co negatywnie oddziałuje na jakość wód powierzchniowych. Ta skala potężna wprowadzania wód zasolonych rzek była już sygnalizowana ćwierć wieku termu przez Izbę w kontroli przeprowadzonej w 1999 roku. Od tamtego czasu w zakresie skali zrzutów niewiele się zmieniło, natomiast istotnie zmieniły się warunki klimatyczne, które dzisiaj powodują, że te zrzuty obarczone są dużo wyższym ryzykiem katastrof niż te ćwierć wieku temu. Kolejną przesłanką była właśnie sygnalizowana już katastrofa na Odrze w 2022 roku, którą wiązano właśnie głównie ze zrzutami wód kopalnianych. Kolejną przesłanką było to, że w pozwoleniach wodnoprawnych wydawanych kopalniom określano mało rygorystyczne obowiązki, co nie sprzyjało przeciwdziałaniu takim zagrożeniom. Także kolejną przesłanką istotną było to, że potencjalne nieprzestrzeganie lub brak ograniczeń w zrzucie słonych wód może doprowadzić do kolejnych katastrof, które mogą dotyczyć już nie tylko Odry, ale także Wisły. Przedstawiony slajd obrazuje Województwo śląskie z miejscami zrzutu wód kopalnianych. Ta linia przerywana przebiegająca przez środek województwa dzieli województwo na obszar dorzecza Odry po lewej stronie od linii przerywanej i obszar dorzecza Wisły po prawej stronie.
Miejsca zrzutów wód kopalnianych do Odry to są te punkty zaznaczone na mapie kolorem czerwonym, a do Wisły to są punkty oznaczone na mapie kolorem żółtym. Mapa przedstawia także rzeki, które przyjmują największe ilości słonych wód kopalnianych. W przypadku dopływów Odry są to rzeki Bytomka, Kłodnica, Bierawka, Nacyna, a w przypadku dopływów Wisły są to rzeki Brynica, Gostynia i Przemsza. Kilka informacji statycznych, niektóre z nich już zostały przedstawione, ale jeszcze raz w podsumowaniu chciałem Państwu zobrazować skalę zrzutu wód i soli. Mianowicie w badanych latach 2020-2023, kopalnie odprowadziły do dorzeczy Odry i Wisły łącznie 733 miliony metrów sześciennych wód kopalnianych. Porównawczo ilość ta przekracza objętość największego polskiego jeziora Śniardwy. Z kolei sumaryczny ładunek soli, zrzucany wraz z wodami dołowymi, w badanych latach wyniósł blisko 6 milionów ton. Znowu obrazowo, wielkość to można przyrównać do kubatury ponad trzech Pałaców Kultury i Nauki w Warszawie albo do ośmiu obiektów katowickiego spodka. Uśrednione zasolenie, jak wspominał pan prezes, wynosiło wszystkich wód łącznie. Średnio 8 g na litr i było wyższe niż średnie zasolenie Bałtyku, które wynosi 7 g na litr. Warto też zauważyć, że w kontrolowanych przez nas spółkach górniczych tylko około 18% wód kopalnianych było zagospodarowywanych, to znaczy nie było zrzucanych bezpośrednio do rzek.
W podsumowaniu wyników kontroli stwierdziliśmy, że pomimo realizowania przez Wody Polskie większości zadań wobec podmiotów odprowadzających wodę kopalniane zasadniczo zgodnie z przepisami prawa, to wykonywano je jednak nierzetelnie, w sposób, który nie zapewniał ograniczenia negatywnych skutków dla środowiska wodnego. Obowiązujące w latach 2020-2023 pozwolenia wodnoprawne, aż w przypadku 83% przypadków dopuszczały sumaryczne stężenia chlorków i siarczanów w wodach płynących wyższe niż 1 000 mg/l poniżej miejsca zrzutu wód dołowych. Pozwolenia te opierano na jednym z przepisów rozporządzenia w sprawie substancji szczególnie szkodliwych dla środowiska wodnego, który wprawdzie dopuszczał zwiększone stężenia soli, jednak po spełnieniu określanych warunków. Przepis ten, który stanowił formalnie wyjątek od zakazu zrzutu ścieków o ponadnormatywnych zanieczyszczeniach, stosowany był jednakże przez organy Wód Polskich jako reguła. I to bez dokonywania weryfikacji okoliczności uzasadniających jego zastosowanie. W praktyce skutkowało to wprowadzaniem do rzek wód kopalnianych o dowolnie wysokich stężeniach soli odpowiadających ich naturalnemu składowi. Jeżeli chodzi o przedsiębiorców, to w większości przypadków podmioty te prawidłowo realizowały obowiązki określone w pozwoleniach wodnoprawnych. Należy jednak zaznaczyć, że określone w pozwoleniach warunki nie były wymagające i w całości uwzględniały warunki korzystania z wód ujęte we wnioskach pozwolenia przedstawione przez samych zainteresowanych. Wystąpiły nawet przypadki, w których warunki określone w pozwoleniach były korzystniejsze od wnioskowanych przez samych przedsiębiorców.
Stan oczekiwany odnośnie do pozwoleń wodnoprawnych jest taki, aby większość z nich dopuszczała niskie ładunki soli zrzucanych w wodach kopalnianych lub w wodach płynących po wymieszaniu z wodami kopalnianymi. Praktyka była jednak odwrotna. Aby wyjaśnić Państwu grafikę, przedstawię kilka słów o przepisach obowiązujących, bo one są ważne. Zgodnie z rozporządzeniem w sprawie substancji, szczególnie szkodliwych dla środowiska wodnego, najwyższe dopuszczalne stężenie wartości chlorków w zrzucanych wodach to 1 000 mg/l, a w przypadku siarczanów to 500 mg/l. Ten przepis jak gdyby odpowiada temu dolnemu poziomowi na grafice, poziom zielony. Jeżeli nie można spełnić tego warunku, nazwijmy to standardowego, to dopuszczalne jest, aby sumaryczna zawartość stężeń chlorków i siarczanów w wodach płynących po wymieszaniu z wodami kopalnianymi nie przekraczała 1 000 mg/l. To jest ten poziom żółty określany na grafice jako dopuszczalny. A jeżeli nie można spełnić i tych warunków, a zastosowanie dostępnych technik oczyszczania ścieków jest niemożliwe lub ekonomicznie nieuzasadnione, to można dopuścić, aby sumaryczne stężenia chlorków i siarczanów były wyższe niż 1 000 mg/l. O ile, ważny warunek, o ile nie spowoduje to szkód w środowisku wodnym i nie utrudni korzystania z wód przez innych użytkowników. To jest ten poziom czarny na samej górze. W praktyce wyglądało to następująco, bo to była jako teoria wynikająca ze stanu prawnego.
Zaledwie w ośmiu pozwoleniach wodnoprawnych z 66 obowiązujących w badanym okresie ustalono wartości chlorków w odprowadzanych wodach kopalnianych nieprzekraczające 1 000 mg/l i siarczanów nieprzekraczające 500 mg/l. To jest to małe zielone koło na dole. Niewielkie. Stan oczekiwany, że takich pozwoleń powinno być najwięcej. Było ich niewiele. Kilka. Tylko w trzech przypadkach dopuszczano sumaryczną wartość stężeń chlorków i siarczanów, nieprzekraczającą 1 000 mg/l w wodach płynących po wymieszaniu z wodami dołowymi. Natomiast w pozostałych 55 przypadkach, 55 pozwoleniach, to jest w 83% wszystkich pozwoleń obowiązujących w badanym okresie sumaryczne stężenia chlorków i siarczanów w wodach płynących mogły być wyższe niż 1000 mg/l. Tu nie było górnej granicy. To, co miało stanowić wyjątek, w praktyce było regułą. Jak wspomniałem, w tym ostatnim przypadku zrzut wód kopalnianych o dowolnych stężeniach soli wymagał spełnienia warunków niepowodowania szkód w środowisku wodnym i nieutrudnienia korzystania z wód przez innych użytkowników. Jednak weryfikacja spełniania tych warunków przeprowadzana przez Wody Polskie była nierzetelna. I tak, Organy Wód polskich nierzetelnie weryfikowały informacje przedsiębiorców uzasadniające odprowadzanie wód o zwiększonych stężeniach soli. Przyjmowano bez pogłębionej analizy informacje wnioskodawców, na przykład o braku możliwości ocalenia wód lub braku możliwości retencjonowania oraz o nieopłacalności takich rozwiązań. Nie żądano dowodów potwierdzających powyższe okoliczności lub uwiarygadniających ich wystąpienie.
W tym nie wymagano oceny opłacalności takich działań. Wody Polskie nie przeprowadzały oceny skumulowanego efektu odprowadzanych zanieczyszczeń, czyli oceny wpływu zrzutu ścieków przez wszystkich użytkowników na kolejnych odcinkach rzeki. Brak takiej oceny skutkuje tym, że wydane pozwolenia umożliwiają odprowadzanie wód, których łączny ładunek soli stanowi przynajmniej okresowo zagrożenie dla środowiska wodnego. Ogranicza to także możliwość rzetelnej analizy niepowodowania szkód w środowisku i nieutrudnienia korzystania z wód przez innych użytkowników. Określony w większości pozwoleń wodnoprawnych obowiązek pomiarów jakości wód kopalnianych tylko raz na dwa miesiące był nieadekwatny do praktycznego braku ograniczeń w zrzucie silnie zasolonych wód. O przedstawienie pozostałych wyników kontroli poproszę Koordynatora Kontroli Pana Witolda Wilka.
Witold Wilk, główny specjalista kontroli państwowej NIK
Szanowni Państwo, w większości pozwoleń wodnoprawnych wydanych w badanym okresie przez Organy Wód Polskich obowiązki podmiotów ze względu na ochronę środowiska warunkujące wydanie decyzji na wprowadzanie do wód ściegów o ponadnormatywnej zawartości zanieczyszczeń określano ogólnikowo, co dotyczy aż 64% pozwoleń lub ich w ogóle nie formułowano, dotyczy to 36% pozwoleń. Określenie na bardzo ogólnym poziomie niezbędnych działań w celu ograniczenia negatywnego wpływu na środowisko wodne ograniczało możliwość późniejszej weryfikacji ich realizacji. Brzmienie przywołanych na slajdzie przykładów działań prośrodowiskowych w praktyce pozwala podmiotom wykazywać wywiązywanie się z ich realizacji nawet w sytuacji wykonania w stopniu minimalnym albo sporadycznie, co tylko pozornie zabezpiecza ochronę zasobów wodnych. Co więcej, określone w pozwoleniach działania prośrodowiskowe nie korelowały z ilością i jakością odprowadzanych wód kopalnianych, gdyż niemal takie same działania ustalane były w decyzjach dopuszczających relatywnie niskie stężenia zanieczyszczeń, jak i zdecydowanie wyższe. Zgodnie z prawem wodnym, korzystanie z wód nie może powodować pogorszenia stanu wód, w szczególności nie może naruszać ustaleń planu zagospodarowania wodami na obszarze dorzecza. W pierwszej aktualizacji planów gospodarowania wodami na obszarze dorzecza Odry i Wisły, obowiązującej do 2022 roku, wskazano wartości przewodności elektrolitycznej. Jest to wskaźnik charakteryzujący zasolenie wód. Natomiast w drugiej aktualizacji referencji obowiązującej od 2023 roku dla wód powierzchniowych, do których odprowadzane są wody kopalniane, zrezygnowano z ustalenia referencyjnej wartości przewodności elektrolitycznej, a zastąpiono jedynie określeniem zgodnie z zasadą braku dalszego niepogarszania.
Tym samym brak jest punktem odniesienia do dokonania oceny, czy stan wód nie ulega pogorszeniu. W okresie objętym kontrolą w 20, spośród 27 postępowań o wydanie pozwolenia wodnoprawnego przekroczono termin na załatwienie sprawy. Postępowania te trwały od 68, aż do 725 dni. W wyniku przekroczenia terminów w ośmiu przypadkach dotychczasowe pozwolenia wygasły, a nowych pozwoleń jeszcze nie wydano. W konsekwencji podmioty odprowadzały wody kopalniane bez wymaganego pozwolenia przez okres od jednego do siedmiu miesięcy. Spośród 36 przeglądów pozwoleń wodnoprawnych dokonanych przez organy Wód Polskich, sześć przeglądów przeprowadzono z opóźnieniem wynoszącym od 17, aż do 55 miesięcy. Ponadto dyrektor zarządu zlewni w Katowicach zaniechał przeglądów pozwoleń wydanych przez starostów przed 2018 rokiem, mimo obowiązku ich przeprowadzania raz na cztery lata. Przeglądy pozwoleń wodnoprawnych prowadzono w ograniczonym zakresie. Między innymi nie sprawdzano, czy podmioty realizują działania ograniczające negatywne oddziaływanie na środowisko wodne. Oprócz przeglądów również kontrole gospodarowania wodami przeprowadzane przez Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach dokonywano w ograniczanym zakresie. Tutaj również nie sprawdzano, czy podmiot realizuje działania i przedsięwzięcia ograniczające negatywne oddziaływanie na środowisko wodne. Organy Wód Polskich nierzetelnie analizowały zgodność danych dotyczących ilości jakości odprowadzanych wód kopalnianych, jakie wynikały ze składanych przez podmioty informacji rocznych z warunkami określonymi w pozwoleniach.
Stwierdzono bowiem osiem przypadków niezłożenia obowiązkowych informacji rocznych o odprowadzanych ściekach, a także cztery przypadki przekroczenia rocznego limitu odprowadzonych ścieków. Jednak Wody Polskie nie podjęły żadnych działań wobec tych podmiotów. Zarządcy zlewni w Gliwicach i Katowicach ustalały opłaty zmienne w prawidłowej wysokości na podstawie kwartalnych oświadczeń podmiotów obowiązanych do ponoszenia opłat za usługi wodne, a także opłaty stałe w oparciu o pozwolenia wodnoprawne. Na bieżąco monitorowano regulowanie należności, a w przypadku niedokonania zapłaty w terminie podejmowano skutecznie wstępne działania windykacyjne. Wnioski przedsiębiorców o wydanie pozwoleń wodnoprawnych oraz operaty wodnoprawne zawierały wymagane dane i informacje, oraz załączniki. Nie stwierdzono przypadków nielegalnego odprowadzania wód kopalnianych. Przedsiębiorcy na ogół przestrzegali określonych w pozwoleniach limitów ilości i jakości zrzucanych wód kopalnianych, wymaganej częstotliwości przeprowadzania pomiarów jakości ściegów, a także realizacji działań prośrodowiskowych. Należy jeszcze raz tutaj podkreślić, że działania prośrodowiskowe formułowano w pozwoleniach na bardzo ogólnym poziomie, a pozostałe obowiązki wynikające z pozwoleń nie były wymagające i w całości uwzględniały warunki korzystania z wód przedstawione przez przedsiębiorców we wnioskach o wydanie pozwolenia wodnoprawnego. Skontrolowane podmioty terminowo i w należytej wysokości regulowały opłaty za wprowadzanie wód kopalnianych do wód powierzchniowych. Stawki opłat za usługi wodne są jednak niskie. Jednostkowa stawka opłaty stałej pozostaje niezmienna od 2018 roku, a stawka opłaty zmiennej pozostaje bez zmian od 2016 roku.
Rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie jednostkowych stawek za usługi wodne dopiero od 1 stycznia 2030 roku wprowadza stawkę opłaty zmiennej w wysokości 10 groszy. Obecnie mamy 5 groszy, przy czym zastosowanie tzw. współczynników różnicujących pozwoli obniżyć należną opłatę. Konsekwencją niskich stawek opłaty stałej i opłaty zmiennej były niskie opłaty za odprowadzanie wód kopalnianych. W latach 2020/2023 opłaty poniesione przez wszystkie kopalnie węgla kamiennego Województwa śląskiego wyniosły jedynie od około 62 milionów do 70 milionów złotych rocznie. Tymczasem ta odpowiednia wysokość tych opłat powinna mobilizować przedsiębiorców do ograniczenia skali zrzutu zasolonych wód, na przykład poprzez ich zagospodarowanie, wtłaczanie do górotworu, budowę stacji odsalania czy też systemów retencyjno-dozujących. Brak zainteresowania przedsiębiorców realizacją zazwyczaj kosztownych prośrodowiskowych inwestycji należy wiązać głównie z uiszczaniem niskich opłat, które nie motywują do podjęcia prośrodowiskowych przedsięwzięć inwestycyjnych. Wysokość opłat za zrzuty wód kopalnianych w porównaniu do kosztów ogółem górnictwa węgla kamiennego była niewielka. W 2023 roku udział kosztów z tytułu tych opłat w kosztach ogółem górnictwa węgla kamiennego Województwa śląskiego wyniósł zaledwie około półtora promila. Niskie stawki opłat wynikały z niskich stawek jednostkowych. Pojemność systemów retencyjno-dozujących, należących do przedsiębiorców, powinna umożliwiać kontrolowany i ograniczony zrzut zasolonych wód kopalnianych w okresach suszy hydrologicznej. Obecnie funkcjonują tylko dwa systemy, których pojemność pozwala na skuteczne ograniczenie negatywnych skutków zrzutu słonych wód.
To jest system Olza o pojemności około jednego miliona metrów sześciennych, odpowiadający wstrzymaniu zrzutu zasolonych wód przez okres około 30 dni oraz system oparty na zbiorniku Wola o pojemności około 2 milionów metrów sześciennych, odpowiadający w trzymaniu zrzutu wód przez około 80 dni. Procesom kontrolowanych zrzutu z wykorzystaniem tych dwóch zbiorników poddawano łącznie tylko około 8% ogółów wód kopalnianych wprowadzanych do rzek na terenie Województwa śląskiego. Pozostałe zdolności retencyjne kopalń pozwalały wstrzymać odprowadzanie wód dołowych od jednego do kilku, kilkunastu dni, co nie rozwiązuje problemu zrzutu słonych wód kopalnianych w okresach suszy hydrologicznej. W sprawozdaniach przekazywanych do Głównego Urzędu Statystycznego, do Ministra Aktywów Państwowych oraz w rocznych informacjach przekazywanych do Wód Polskich dane o ilości lub jakości wód kopalnianych były nierzetelne i różniły się od danych źródłowych, co wynikało w głównej mierze z omyłek i niewłaściwego sposobu obliczania ładunków zanieczyszczeń. Przedsiębiorstwo Gospodarki Wodnej i Rekultywacji w Jastrzębiu-Zdroju nie przesyłało za pośrednictwem Agencji Rozwoju Przemysłu do Ministra Aktywów Państwowych sprawozdania o skutkach środowiskowych działalności górnictwa węgla kamiennego. Wynikało to z faktu, iż do przesyłania takiego sprawozdania obowiązane były podmioty prowadzące działalność zaklasyfikowaną tylko do dwóch grup według klasyfikacji PKD. Tymczasem PGWiR prowadziło działalność zaklasyfikowaną do innej grupy PKD.
W efekcie Minister Aktywów Państwowych nie miał pełnej informacji o ilości i wielkości ładunków soli odprowadzanych do wód powierzchniowych. Śląski Wojewódzki Inspektor Ochronny Środowiska nie wymagał od podmiotów stosujących pomiary ciągłe ilości odprowadzanych wód kopalnianych przekazywania wyników pomiarów jakości i ilości ścieków w skali półrocza lub danego w roku kalendarzowego. Tymczasem obowiązek przedstawiania Inspektorowi Ochrony Środowiska takich danych wynikał z przepisów prawa wodnego. Pomimo dysponowania w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Katowicach danymi wskazującymi na przekroczenia przez podmioty limitów rocznej ilości odprowadzanych wód kopalnianych, nie podjęto działań mających na celu naliczenie tym podmiotom opłat podwyższonych. Stwierdzono w toku kontroli cztery takie przypadki. Kontrole prowadzone przez WIOŚ realizowano rzetelnie. Przedstawiciele WIOŚ w ramach prowadzonych kontroli przeprowadzali oględziny w terenie, analizowali wyniki pomiarów ilości jakości ścieków w zakresie określonym w pozwoleniach wodnoprawnych, a następnie monitorowali i egzekwowali wykonanie zarządzeń pokontrolnych.
W wyniku przeprowadzonej kontroli Najwyższa Izba Kontroli sformułowała wnioski systemowe, w tym wnioski de lege ferenda. Pierwszy wniosek de lege ferenda dotyczy wydłużenia czasu retencji wód kopalnianych uprawniającego do obniżenia opłaty zmiennej. Zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą prawo wodne, przedsiębiorcy posiadający system retencyjno-dozujący, umożliwiający wstrzymanie wprowadzania wód kopalnianych do wód powierzchniowych przez co najmniej pięć dni, są uprawnieni do obniżenia opłaty zmiennej o 20%, a w przypadku wstrzymania wód przez 10 dni do obniżenia tej opłaty o 50%.
Wskazać należy, że okres suszy hydrologicznej i związany z nią niski poziom wody w rzekach z reguły trwa dłużej niż pięć czy 10 dni. Zatem retencjonowanie wody w tak krótkim okresie nie rozwiązuje problemu zrzutu wód kopalnianych w okresach suszy hydrologicznej, a stanowi jedynie premiowanie części przedsiębiorców górniczych obniżaniem i tak niskich stawek opłat za posiadane już obecnie zdolności wstrzymania zrzutów wód dołowych na kilka do kilkunastu dni. Kolejny wniosek de lege ferenda kierowany do Ministra Infrastruktury dotyczy określenia referencyjnej wartości przewodności elektrolitycznej, bowiem w aktualizacji planów gospodarowania poddawania wodami na obszarze dorzecza Odry i Wisły z 2022 roku dla wód powierzchniowych, do których odprowadzane są wody pochodzące z odwodnienia zakładów górniczych, zrezygnowano z określenia tej wartości. Nie wskazano wartości mającej być punktem odniesienia pozwalającym na ocenę, czy nie zachodzi dalsze pogorszenie stanu wód. Z kolei do Prezesa Rady Ministrów sformułowano wniosek de lege ferenda dotyczący obowiązku sporządzania i przekazywania do Ministra Aktywów Państwowych sprawozdania G0910 przez wszystkie podmioty odprowadzające wody pochodzące z odwodnienia zakładów górniczych niezależnie od prowadzonej działalności sklasyfikowanej według PKD.
Sformułowano również wnioski systemowe do organów Wód Polskich dotyczących podjęcia działań służących gospodarowaniu wodami z poszanowaniem zasady zrównoważonego rozwoju, w tym między innymi: wymaganie od wnioskujących o wydanie pozwolenia wodnoprawnego przedstawienia i udokumentowania realizacji przedsięwzięć i działań ograniczających negatywne oddziaływanie na środowisko, dokonywanie oceny wpływu działalności objętej pozwoleniami na środowisko wodne, dokumentowanie zaistnienia okoliczności i spełniania przesłanek dopuszczających zrzut do rzek wód kopalnianych o ponadnormatywnych stężeniach soli.
Dziękujemy Państwu za uwagę.
Marcin Marjański, p.o. rzecznik prasowy NIK
Dziękuję bardzo kontrolerom, dziękuję bardzo Panu Prezesowi. Teraz jest ten moment na pytania. Jeżeli są jakieś pytania, bardzo proszę o przedstawienie się i podanie nazwy redakcji.
Olga Orzechowska, dziennikarka Czarno na Białym
Dzień dobry, nazywam się Olga Orzechowska, redakcja Czarno na Białym. Ja mam jedno podstawowe pytanie. Czy Państwo sprawdzali, kto jest odpowiedzialny za stworzenie takich ram prawnych, które sprawiły, że trucie rzek w tym momencie jest właściwie legalne i pozwala na nielimitowany zrzut ścieków?
Tomasz Kuźniak, p.o. wicedyrektor Delegatury NIK w Katowicach
Kontrole prowadziliśmy na poziomie instytucji wydających pozwolenia wodnoprawne oraz beneficjentów tych pozwoleń. Bezpośrednio w organach centralnych władzy wykonawczej nie prowadziliśmy tej kontroli. Natomiast chciałem zwrócić uwagę, że przepisy te pozwalały na wyegzekwowanie od podmiotów górniczych zrzutu wód, który nie powinien szkodzić środowisku. Tylko sposób wydawania pozwoleń, sposób ujęcia w tych pozwoleniach pewnych obowiązków dla przedsiębiorców górniczych był liberalny, natomiast i nie uwzględniał niejako wszystkich możliwości, które stwarzały przepisy prawa obowiązujące, ponieważ przypomnę, że przepisy mówiły, że te sytuacje, w których jest dopuszczalny zrzut wód kopalnianych o ponadnormatywnych stężeniach soli, wymaga jednak zapewnienia niepowodowania szkód w środowisku i nieutrudnienia innym użytkownikom korzystania z tych wód. I tych warunków Wody Polskie już nie weryfikowały, a mogły weryfikować, bo miały do tego narzędzia właśnie w postaci tych przepisów. Więc przepisy oczywiście można skonstruować w sposób bardziej rygorystyczny, ale nawet te, które są obowiązujące, póki co, i tak pozwalały Wodom Polskim w sposób bardziej rzetelny i skuteczny egzekwować wymóg ochrony środowiska leżący po stronie przedsiębiorców górniczych.
Jacek Kozłowski, wiceprezes NIK
Przepraszam, ale chcę dodać do tej odpowiedzi Pana Dyrektora jedną zasadniczą informację. Zgodnie z ustawą o działach ministrem właściwym, który odpowiada za konstruowanie i realizację polityki Państwa w obszarze ochrony wód, jest Minister Infrastruktury. Minister Infrastruktury powinien inicjować ewentualne procesy legislacyjne i zmiany prawa, jeżeli stan wód polskich nie jest zadowalający. Dlatego ten pierwszy wniosek najważniejszy, de lege ferenda, a więc wniosek o zmiany w przepisach prawa, skierowaliśmy do Ministra Infrastruktury.
Olga Orzechowska, dziennikarka Czarno na Białym
To jeszcze dopytam w takim razie tylko, czy ktokolwiek z Wód Polskich poniósł konsekwencje wydawania takich pozwoleń, które doprowadziły do katastrofy na Odrze?
Marcin Marjański, p.o. rzecznik prasowy NIK
Pani Redaktor, ta kontrola miała taki charakter, jaki przedstawiliśmy przed sekundą Państwu. Natomiast jeżeli chodzi o konsekwencje wynikające z samych ustaleń kontrolnych, to tak jak Pani widziała, przedstawiliśmy wnioski de lege ferenda, które tak naprawdę powinny stanowić bazę do tego, co powinno zostać zmienione. Natomiast nie jesteśmy instytucją, która doprowadza do tego, że ktoś poniesie osobiście czy personalnie konsekwencje. My wskazujemy instytucjom odpowiedzialnym za taki stan rzeczy, a nie inny, i za obszar, za który opowiadają, jakie nieprawidłowości w ramach kontroli wskazujemy. Czyli pokazujemy, jak je naprawić. To są wnioski de lege ferenda. I tak naprawdę to w ramach instytucji, jeżeli instytucja sama nie rozliczy osób odpowiedzialnych za to, co się wydarzyło, to ciężko jest, żeby NIK rozliczał w ten sposób osobę odpowiedzialną. Chyba że zostało popełnione przestępstwo, wtedy kierujemy zawiadomienie do Prokuratury.
Olga Orzechowska, dziennikarka Czarno na Białym
Tutaj, rozumiem, nie dostrzeżono żadnego ryzyka popełnienia przestępstwa, nie będzie żadnych zawiadomień?
Marcin Marjański, p.o. rzecznik prasowy NIK
Nie, w ramach tej kontroli nie formułowaliśmy wniosków do Prokuratury.
Olga Orzechowska, dziennikarka Czarno na Białym
Dziękuję.
Marcin Marjański, p.o. rzecznik prasowy NIK
Dziękujemy bardzo Państwu i do zobaczenia niebawem.