Transkrypcja wideo: Konferencja prasowa "Realizacja przez organy państwa zadań związanych z repatriacją"

Marcin Marjański, p. o. rzecznik prasowy NIK

Dzień dobry Państwu. W imieniu pracowników Najwyższej Izby Kontroli, Prezesa NIK, pragnę przywitać wszystkich obecnych na sali oraz wszystkich tych, którzy oglądają nas dziś na kanałach mediów społecznościowych Izby. Tematem dzisiejszej konferencji prasowej są wyniki kontroli obejmujące tematykę realizacji przez organy państwa zadań związanych z repatriacją. Szczególnie ważny temat w kontekście poprzedniej kontroli dotyczącej afery wizowej, jak również dzisiejszej konferencji prasowej dotyczącej właśnie wyników tejże kontroli przez Komisję Sejmową. Na sali są dziś z nami pan prezes Marian Banaś, który bezpośrednio nadzorował kontrolę, pan wiceprezes Michał Jędrzejczyk.

A wyniki kontroli, Szanowni Państwo, przedstawi zespół kontrolerów Delegatury NIK w Rzeszowie. Witam pana Stefana Gadosa, Dyrektora Delegatury. Witam pana Stanisława Jarzynę, wicedyrektora Delegatury NIK w Rzeszowie. Dla porządku dodam, że pracujemy w formule dwuczęściowej. W pierwszej części zobaczymy wyniki kontroli, w drugiej będziemy odpowiadali na ewentualne Państwa pytania.

Nie zabierając więcej czasu, zapraszam pana prezesa na słowo wstępu.

Marian Banaś, Prezes NIK

Dzień dobry Państwu, witam Państwa bardzo serdecznie. Szanowni Państwo, Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła z własnej inicjatywy kontrolę doraźną dotyczącą realizacji zadań związanych z repatriacją przez organy państwa. Wyniki kontroli wskazują, że mimo wzniosłych deklaracji zawartych w preambule ustawy o repatriacji, system odpowiedzialny za te działania okazał się niewydolny. Przyczyną tego stanu rzeczy były ciągłe braki finansowe, problemy organizacyjno-kadrowe oraz bierność organów państwowych w przeciwdziałaniu tym ograniczeniom. Ani Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Pełnomocnik Rządu do Spraw Repatriacji nie podejmowali działań w celu zwiększenia rocznych limitów na ten cel, ani nie wnioskowali o dodatkowe środki na posiedzeniach Rady Ministrów.

W budżecie państwa na lata 2017-2022 planowano przeznaczyć na repatriację około 350 milionów złotych, jednak od 2018 roku do 2023 roku, wysokość planowanych środków sukcesywnie obniżano. W 2023 były one mniejsze o 18% od środków ujętych w ustawie budżetowej na 2018 rok. Faktycznie na repatriację wydano około 244 miliony złotych, co stanowiło 70% planowanego budżetu.

Zbyt niskie w stosunku do potrzeb środki finansowe przeznaczane na repatriację sprawiały, że mimo deklaracji I obietnic składanych repatriantom przez rządzących nie otwarto kolejnych ośrodków adaptacyjnych, które miały ułatwić proces osiedlania się w Polsce. Dwa istniejące od lat ośrodki prowadzone przez organizacje pozarządowe pozostawały niewykorzystane i przez długie miesiące stały puste. W latach 2017-2022 do Polski sprowadzono łącznie 4787 repatriantów, co stanowiło jedynie od 9% do 25% osób oczekujących na powrót w poszczególnych latach objętych kontrolą. Należy podkreślić, że wynik ten byłby jeszcze niższy, gdyby nie zaangażowanie samorządów, które zapraszały repatriantów, zapewniając im mieszkania oraz pomoc w znalezieniu pracy.

Skutkiem tego niektórzy zakwalifikowani repatrianci musieli czekać na możliwość przyjazdu do Polski nawet czternaście i pół roku. Procedury związane z repatriacją były nie tylko długotrwałe, a w wielu przypadkach wręcz przewlekłe. Czas ich realizacji często wynosił około trzech lat, a w najgorszych przypadkach dochodził nawet do pięciu lat. Proces repatriacji angażował różne instytucje, takie jak urzędy konsularne, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ośrodki adaptacyjne, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Pełnomocnik Rządu do Spraw Repatriacji. Niezbędne decyzje i postanowienia, które musiały być wydawane na kolejnych etapach procedury, były przesyłane między tymi instytucjami, co w skrajnych przypadkach trwało nawet rok.

Szanowni Państwo, 9 listopada bieżącego roku minęła 24 rocznica uchwalenia przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej ustawy o repatriacji. Zgodnie z treścią preambuły do tej ustawy powodem jej uchwalenia było pragnienie zadośćuczynienia za krzywdę doznawane przez zesłańców. W czasach stalinowskiego komunistycznego terroru nasi rodacy zostali przymusowo wysiedleni z własnej ziemi, osiedleni na najtrudniejszych do zamieszkania terenach byłego Związku Sowieckiego, bez możliwości powrotu. Wielu z nich zmarło wkrótce po wywózce, a ci, którzy przeżyli, byli prześladowani za swoje polskie pochodzenie, za kultywowanie swojej wiary i miłość do Polski.

Pracowali w nieludzkich warunkach, głodowali i mimo tego nie wyrzekli się Polski, polskiej kultury i tradycji, które przekazywali następnym pokoleniom. Po uchwaleniu ustawy o repatriacji zainteresowanie powrotem do Polski wśród naszych rodaków, zwłaszcza z Kazachstanu, było ogromne. Na terenie tego kraju mieszkało ponad 100 tysięcy osób polskiego pochodzenia, które wyrażały chęć przyjazdu w ramach repatriacji. Jednak polskie instytucje państwowe nie były odpowiednio przygotowane zarówno pod względem organizacyjnym, jak i kadrowym do sprawnego przeprowadzenia tego procesu. Polskie urzędy konsularne na wschodzie zmagały się z poważnym problemem, niedoborem personelu oraz brakami organizacyjno-technicznymi, co znacznie utrudniało, a często wręcz uniemożliwiało składanie wniosków repatriacyjnych podczas spotkań z konsulami.

W niektórych placówkach, takich jak konsulat generalny w Irkucku z powodu braków kadrowych przez wiele miesięcy w ogóle nie przyjmowano interesantów w sprawach repatriacji. W innych placówkach czas oczekiwania na spotkanie z konsulem przekraczał nawet dwa lata. Kierownictwo Ministerstwa Spraw Zagranicznych było świadome tych trudności. Dyrektorzy odpowiedzialnych departamentów w formie pisemnej wielokrotnie informowali ministra spraw zagranicznych o kryzysowej sytuacji i ostrzegali, że w obliczu takich braków kadrowych oraz organizacyjnych konsulaty nie będą w stanie realizować zadań związanych z repatriacją w zadowalającym stopniu. Mimo to w czasie największego zainteresowania repatriacją ministerstwo nie podjęło działań zmierzających do rozwiązania tych problemów.

Z upływem lat sytuacja w tym zakresie nie uległa poprawie. W efekcie, wielu zainteresowanych zrezygnowało z planów powrotu do Polski, a część, zwłaszcza starsze osoby zmarła, nie doczekawszy się realizacji swoich marzeń o osiedleniu się w ojczyźnie. Coraz częściej odnotowywano przypadki wyjazdu osób polskiego pochodzenia z Kazachstanu do Rosji, gdzie wraz z rodzinami bez przeszkód uzyskiwali obywatelstwo oraz prawo do legalnej pracy. Jednocześnie zauważalny jest rosnący trend sprowadzania do Polski pracowników z krajów azjatyckich i afrykańskich, kulturowo i światopoglądowo odmiennych, którzy chcą podejmować zatrudnienie w naszym kraju. Tymczasem polskie instytucje państwowe odpowiedzialne za repatriację nie potrafiły lub nie chciały w pełni wykorzystać potencjału Polaków ze Wschodu.

Osoby te, często dobrze wykształcone i silnie związane emocjonalnie z Polską, mogłyby znacznie szybciej integrować się w nowym środowisku. Według Najwyższej Izby Kontroli sprawne przeprowadzenie procesu repatriacji mogłyby przynieść istotne korzyści zarówno dla polskiego rynku pracy, borykającego się z problemami, jak i dla całej gospodarki. Niestety, biorąc pod uwagę dotychczasowe tempo repatriacji, liczbę oczekujących na repatriację oraz środki finansowe planowane na ten cel na następne lata, Najwyższa Izba Kontroli szacuje, że proces repatriacji zajmie około 22 lat. Dlatego konieczne jest pilne usprawnienie działań państwa, aby zadośćuczynić naszym rodakom za historyczne krzywdy i w pełni wykorzystać ich potencjał dla dobra kraju.

Dziękuję państwu za uwagę i zapraszam do szczegółowego przedstawienia przez naszych dyrektorów.

Bardzo dziękuję panie prezesie. Panie dyrektorze, panie wicedyrektorze, bardzo proszę o zaprezentowanie szczegółowych wyników kontroli.

Stefan Gados, p.o. dyrektor delegatury NIK w Rzeszowie

Polskie państwo nie wywiązywało się z obietnicy zadośćuczynienia krzywdom osób wywiezionych na wschód w czasach stalinowskich. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji jako główny organ odpowiedzialny za proces repatriacji w okresie objętym kontrolą nierzetelnie realizował zadania związane ze sprawną organizacją ich powrotu. Skokowy wzrost liczby osób zakwalifikowanych do repatriacji, zbyt niski limit środków finansowych, braki organizacyjno-kadrowe oraz bezczynność organów państwa w rozwiązywaniu tych ograniczeń doprowadziły do niewydolności systemu. Najwyższa Izba Kontroli szacuje, że przy dotychczasowym tempie organizacji osiedlania repatriantów w Polsce proces repatriacji oczekujących i zainteresowanych ponad 15 000 osób może zająć aż około 22 lata. Proszę wicedyrektora o szczegółowe przedstawienie wyników kontroli.

Stanisław Jarzyna, p.o. wicedyrektor delegatury NIK w Rzeszowie

Kontrolą realizacji przez organy zadań związanych z repatriacją objęliśmy okres lat 2017-2023. Głównym celem tej kontroli była odpowiedź na pytanie, czy odpowiednie organy prawidłowo realizowały ustawowe zadania związane z repatriacją osób zamieszkałych za wschodnią granicą Polski. Cele szczegółowe dotyczyły oceny działań mających umożliwić ten powrót i osiedlenie się w Polsce osobom uprawnionym do repatriacji pod kątem ich prawidłowości, rzetelności i skuteczności. Kontrolą objęliśmy pięć jednostek. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji jako główny organ odpowiedzialny za repatriację, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ambasadę Polską w Kazachstanie i dwa działające w Polsce ośrodki adaptacyjne dla repatriantów w Pułtusku i Środzie Wielkopolskiej.

Kontrolę rozpoczęliśmy 20 września 2023 trzy roku. Zakończyliśmy 28 lutego roku bieżącego. Trzy jednostki organizacyjne Najwyższej Izby Kontroli brały w tym udział. Delegatura Najwyższej Izby Kontroli w Rzeszowie była koordynatorem tej kontroli. Wspomagały nas dwie delegatury w Poznaniu i w Warszawie. Na slajdzie widzicie Państwo treść preambuły ustawy o repatriacji uchwalonej 9 listopada 2000 roku.

Nie będę cytował całego tego tekstu. Pragnę tylko podkreślić to, o czym już mówił pan prezes, sformułowanie: Pragnąc zadośćuczynić za doznawane przez zesłańców krzywdy, zakres terytorialny repatriacji obejmował terytoria obecnych państw według stanu na 1 stycznia 2001 roku, obejmujących Armenię, Azerbejdżan, Gruzję, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan, Uzbekistan i znaczną część byłego Związku Radzieckiego, czyli azjatycką część dzisiejszej Rosji. Ocena ogólna była negatywna, bowiem te odpowiedzialne za repatriację organy państwa nie zapewniły sprawnego i skutecznego przeprowadzenia repatriacji Polaków ze Wschodu. O powodach już była wcześniej mowa.

Ja je tylko przypomnę. Skokowy wzrost liczby osób zainteresowanych repatriacją. Zbyt niskie limity środków finansowych przyjmowane w kolejnych latach w ustawach budżetowych. Braki organizacyjno-kadrowe i ta bezczynność organów państwa w rozwiązywaniu tych rozmaitych ograniczeń. Czyli w efekcie końcowym oceniliśmy, że nie zadośćuczyniono tymże krzywdom, o których była mowa w treści preambuły ustawy.

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nierzetelnie realizował swoje zadania, nie podjął interwencji ani razu w prawie zwiększenia limitu środków na repatriację i nieterminowo udzielał pomocy finansowej tymże repatriantom, którzy już do Polski trafiali. Nieterminowo udzielał zgody na wydawanie wiz krajowych w celu repatriacji i nieterminowo przyznawał miejsca w ośrodkach dla repatriantów. Z kolei minister spraw zagranicznych nierzetelnie, nieskutecznie realizował mu zadania przypisane. I bardzo istotna rzecz niewłaściwie zorganizował pocztę dyplomatyczną, przez co dochodziło do rażących wydłużeń w całej tej procedurze, które w indywidualnych przypadkach nawet sięgały 356 dni, czyli blisko roku. W wydziale konsularnym Ambasady, w której byliśmy na kontroli, stwierdzono głównie nieprawidłowości związane z nieterminowym rozstrzyganiem spraw, ale również i inne liczne nieprawidłowości, no i tę niewydolność spowodowaną brakami organizacyjnymi i kadrowymi.

Skutkiem tych wszystkich problemów był fakt, że do Polski sprowadzono przez te siedem lat zaledwie 4787 osób, o czym wcześniej już pan prezes mówił, że cały ten proces w takim tempie może zająć kolejne 22 lata.

Na infografice pokazaliśmy liczby wniosków wydanych wiz i osób sprowadzonych do Polski w ramach repatriacji. Powiem króciuteńko, że tych wniosków wizowych złożono nieco ponad 10 000. W tym samym okresie wiz krajowych wydano około 4,5 tysiąca i te 4787 osób, które udało się przesiedlić do Polski. Organy państwa działały nierzetelnie, nie zapewniając tych odpowiednich warunków finansowych, organizacyjnych i kadrowych do efektywnego wykonywania zadań związanych z repatriacją. Wspominając te braki środków finansowych, chcę podkreślić, że mimo iż były stosunkowo niewielkie w stosunku do potrzeb, to jeszcze dodatkowo przez te kolejne lata, które analizowaliśmy, były obniżane w 2023 roku były o prawie 1/4 niższe niż w roku 2018.

Plan planem, bo mówimy w tym przypadku o planie, natomiast rzeczywistość okazała się być jeszcze niestety gorsza, bo wydatkowano faktycznie w tym czasie tylko 244 miliony złotych, czyli około 70% planu, czyli średniorocznie około 40 milionów złotych. Mimo tego, przez siedem lat stwierdziliśmy bezczynność zarówno ministra spraw wewnętrznych, jak i pełnomocnika rządu do spraw repatriacji, którzy ani razu nie podjęli interwencji zarówno na poziomie rządowym, jak i parlamentarnym, żeby te środki znacząco zwiększyć. Brak środków finansowych od samego początku doskwierał i tym osobom, które już po wielu latach oczekiwania trafiły do Polski, okazało się, że na koniec poszczególnych lat obejmowanych kontrolą były zaległości w wypłacie należnych im środków niezbędnych na bieżące utrzymanie i zagospodarowanie ustawowo gwarantowanych.

Na koniec 2021 roku 225 000 zł, w kolejnym roku kwota ta wzrosła do 400 000 zł, A w jeszcze kolejnym do 475 000 złotych. Owszem, zaległe wnioski były realizowane w kolejnych latach, ale to już były środki realizowane z nowej ustawy budżetowej po zwiększeniu budżetu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Repatrianci, którzy niejednokrotnie po wielu latach oczekiwań wreszcie przenieśli się do upragnionej Polski, musieli na samym początku tego pobytu dalej długo czekać na pomoc państwa.

W Polsce działają tylko dwa ośrodki adaptacyjne dla repatriantów. Mówię tylko, bo ta forma repatriacji za pośrednictwem ośrodków jest bardzo popularną formą. Prowadzą je organizacje pozarządowe, Stowarzyszenie Wspólnota Polska i Stowarzyszenie Rodziców i nauczycieli Powiatu Średzkiego EDU-XXI. W obu przypadkach tych ośrodków mogły one dysponować łącznie około 250 miejscami. Mimo tak ogromnego zapotrzebowania na taką formę repatriacji, brak środków finansowych uniemożliwiał ich prawidłowe wykorzystanie, były wyłączane z funkcjonowania, a mimo to te organizacje musiały ponosić koszty utrzymania ośrodków. Średnio ośrodek w Pułtusku za ten okres siedmiu lat był nieczynny przez 313 dni, a w Środzie Wielkopolskiej przez 370 dni. Aż 370 dni i aż 313 dni.

Przez cały rok stały te ośrodki puste. To jest nawet przy tym tempie dotychczasowej repatriacji, to jest kilkuset co najmniej repatriantów, którzy mogli dodatkowo w Polsce się znaleźć. Przepisy ustawy o repatriacji zobowiązują pełnomocnika rządu ds. repatriacji do wydawania decyzji o przyznaniu miejsca w ośrodku w terminie nie dłuższym niż trzy lata od dnia wydania wizy kwalifikującej do repatriacji. W niektórych przypadkach, uzasadnionych brakiem wolnych miejsc w ośrodkach, ten termin może być przedłużony na okres nie dłuższy niż jeszcze kolejne dwa lata, czyli pięć lat. Nie było przypadków, żeby był brak miejsca w ośrodkach.

To brak środków finansowych powodował, że nie można było tam do nich kierować kolejnych repatriantów. Jak popatrzyliśmy na ten problem w Astanie, czyli w naszym konsulacie generalnym, to analiza wybranej losowo dokumentacji potwierdziła, że 18% z tych repatriantów mimo upływu co najmniej trzy lat nie dostało miejsca w ośrodku, a w przypadku 7% nawet ponad pięć lat musieli oczekiwać na taką decyzję. W Astanie stwierdziliśmy dużo różnych nieprawidłowości. Głównie dotyczyły one tej nieterminowości w wydawaniu różnych decyzji, czyli rozstrzygano sprawy dotyczące repatriantów z ogromnymi opóźnieniami. Dla przykładu decyzję o uznaniu za osoby polskiego pochodzenia, które rozpoczynają ten cały proces, były w 15% wydawane z ogromnymi opóźnieniami przekraczającymi nawet 90 dni.

Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja, jeśli chodzi o przekazywanie wniosków o wydanie przez ministra spraw wewnętrznych i administracji zgody na zakwalifikowanie do repatriacji, bo tutaj te przedłużające się procedury, nawet 160 dni, przekraczały limit, który wynika z przepisów kodeksu postępowania administracyjnego. W dokumentacji spraw nie było żadnych śladów, które by w jakiś sposób wyjaśniały, jakie to były okoliczności, które powodowały to tak rażące przedłużanie tej procedury. Powszechne zjawisko, proszę Państwa, nieinformowanie wnioskodawców o okolicznościach powodujących przedłużenie tego terminu i niewyznaczanie nowych terminów załatwienia sprawy, o czym przecież w naszych przepisach jest mowa.

Ta rażąca nieterminowość występowała również i w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, bo wszystkie badane przez nas przypadki spraw potwierdziły, że ten termin na wydanie decyzji o zakwalifikowaniu do wydania wizy krajowej w strefie repatriacji był również bardzo przekraczany, nawet w skrajnych przypadkach 208 dni, ponad te wymagane 30 od daty wpływu wniosku do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. To wszystko na pewno mocno zniechęcało zainteresowanych repatriacją do przyjazdu do Polski, bo wielu Polaków z Kazachstanu postanowiło wyjechać do Rosji, gdzie bez problemów otrzymywali obywatelstwo i pomoc w znalezieniu pracy. Zupełnie inaczej, zdecydowanie lepiej, sprawniej zachował się rząd Republiki Federalnej Niemiec, który w przeciwieństwie do naszych władz zapewnił odpowiednią pomoc i finansową, i organizacyjną, znacząco zwiększył obsadę kadrową, dzięki czemu w ciągu pięciu lat udało się wszystkich chętnych do repatriacji Niemców repatriować z terenu Kazachstanu do Niemiec. Dla przykładu jest taka wieś Jasna Polana, gdzie bardzo dużo Polaków od samego początku mieszkało. Na terenie tej wsi byli także i Niemcy.

Wszystkich 300 mieszkańców pochodzenia niemieckiego do Niemiec przesiedlono, natomiast naszych rodaków w dalszym ciągu, ponad 200, zamieszkuje ten rejon. Te ustalenia z astańskiego okręgu konsularnego potwierdziły wypowiedzi ankietowanych przez nas repatriantów, którzy przebywali w ośrodkach adaptacyjnych. I dla przykładu 25% ankietowanych z ośrodka w Środzie Wielkopolskiej oczekiwało na samo spotkanie z konsulem. To jest pierwszy krok. Trzeba się umówić na spotkanie z konsulem, żeby złożyć wniosek o wizę w celu repatriacji. To na to spotkanie co najmniej sześć miesięcy. Były przypadki, że trwało to nawet i ponad dwa lata.

30% z tych ankietowanych stwierdziło, że na sam wyjazd do Polski oczekiwało dłużej niż dwa lata. Przy czym podkreślam, ten czas oczekiwania liczony jest od momentu wydania wizy kwalifikującej do wydania już samej wizy wjazdowej. Do tego należy doliczyć czas oczekiwania na spotkanie z konsulem, oczekiwania na decyzji o stwierdzeniu polskiego pochodzenia i oczekiwania na samą zgodę ministra spraw wewnętrznych i administracji.

No już taki szczególny przypadek skrajny to najdłuższy czas oczekiwania na wyjazd do Polski, który dotyczył trzech osób i wynosił 14,5 roku. Zaczęło się to na podstawie decyzji 7 maja 2005 roku, gdzie uznano te osoby za osoby polskiego pochodzenia. Po kolejnych dwóch latach wydano zgodę na wydanie tej decyzji o zakwalifikowaniu do repatriacji, po czym 12-letni okres totalnej bezczynności, gdzie dopiero po tym okresie 12 lat przyjęto pisemną zgodę wnioskodawców na umieszczenie w ośrodku adaptacyjnym. Jeszcze trzeba było kolejnych sześciu miesięcy na przyznanie miejsc w ośrodku adaptacyjnym i kolejne dwa miesiące do wydania wizy już krajowej w celu repatriacji. Na slajdzie kolejnym pokazujemy infografikę, która obrazuje ten czas oczekiwania na wyjazd do Polski na podstawie danych, które zdobyliśmy podczas kontroli w ambasadzie, czyli z terenu Astańskiego Okręgu Konsularnego.

Tutaj te średnie czasy były jeszcze dłuższe. Prawie 47% oczekiwało nawet trzy lata, od trzech do pięciu lat ponad 32%, a ponad 20% ponad pięć lat. Jeszcze raz powtórzę, do tych okresów należy doliczyć oczekiwanie na spotkanie z konsulem, oczekiwanie na decyzję o uznaniu za osoby polskiego pochodzenia i na wydanie samej zgody. Stąd te średnie czasy były zdecydowanie dłuższe. Bardzo poważną, pewnie jedną z najistotniejszych przyczyn tych nieprawidłowości w urzędach konsularnych, były braki organizacyjno-kadrowe.

W latach 2017-2019 w urzędzie konsularnym pracowało aż, w cudzysłów biorę to słowo, dwóch urzędników konsularnych, w tym jeden kierownik. Zajmowali się nie tylko sprawami repatriacji. Oni załatwiali sprawy Karty Polaka, przyznawanie wiz, pomocą dla osób, które gdzieś tam potrzebowały tej pomocy. Przez cały okres obejmowany kontrolą, czyli tych siedmiu lat, tam była duża rotacja urzędników i duża rotacja kierowników. Sześciu kierowników tego wydziału pracowało w tym okresie.

Na pewno nie sprzyjało to sprawności i tej efektywności działań. Można było temu w jakiś sposób zapobiec, przynajmniej jakoś usprawnić tę procedurę, bo minister spraw zagranicznych mógł skorzystać z uprawnienia zapisanego w art. 14 ustawy Prawo konsularne i pozwolić na obsługę interesantów z okręgu w Astanie urzędnikom z Ałmaty, czyli z drugiego konsulatu na terenie Kazachstanu. Jak wyglądały te proporcje spraw? W 2017 roku, dla przykładu, Wydział Konsularny Ambasady w Astanie przyjął 577 wniosków o wydanie wizy repatriacyjnej, a w tym samym czasie w Ałmatach wydano pięć decyzji o zakwalifikowaniu do przyznania tejże wizy.

Mapka Kazachstanu pokazuje, jak są rozłożone te dwa okręgi konsularne. Tą północną i centralną część Kazachstanu zajmuje okręg w Astanie. Południowa, wschodnia, zachodnia część to jest Ałmaty. Na terenie pierwszego z tych okręgów zamieszkuje około 90% osób polskiego pochodzenia, co jest zrozumiałe, bo pomimo oczywiście różnych tam przemieszczeń wewnętrznych Polacy byli wywożeni głównie na te tereny, bo to są tereny południowej Syberii.

Jeśli chodzi o MSZ, stwierdziliśmy brak analiz kierunkowych funkcjonowania tych urzędów konsularnych, oczywiście w zakresie dotyczącym ustawy o repatriacji. Ani jednej kontroli przez te siedem lat MSZ nie przeprowadził w żadnym z tych urzędów. Wskutek tego nie miał tej systemowej wiedzy o efektywności podejmowanych działań, no i nie podejmował żadnych praktycznie działań zaradczych, żeby tę skuteczność i efektywność procesu recepcyjnego poprawić. Ta rażąco długotrwała procedura była jeszcze bardziej przedłużana przez złą organizację poczty dyplomatycznej, która podlega Ministerstwu Spraw Zagranicznych. W indywidualnych przypadkach nawet o 356 dni, czyli jeden rok, to była tylko ta bezwładność spowodowana przesyłaniem korespondencji.

Ale nie mogło być inaczej, no bo jeśli do Irkucka jeden raz w roku trafiała poczta dyplomatyczna, to mamy mniej więcej zgodność tych danych. Do Astany zaledwie dwa razy w roku. Bierzemy pod uwagę, że oczywiście był okres covidu, pandemii itd. Ale, tak czy owak, była to niezmiernie niska częstotliwość. W przypadku 65 losowo wybranych decyzji konsula w sprawie stwierdzenia tego polskiego pochodzenia, na podstawie których były formułowane do ministra spraw wewnętrznych i administracji wnioski o zgodę na zakwalifikowanie do wizy, ten okres pomiędzy przekazaniem już, czyli wpływem do MSWiA wniosków, do zwrotnego przekazania już poprzez MSZ pocztę dyplomatyczną do placówek konsularnych, w każdym przypadku był bardzo długi. W pięciu z tych badanych 65, 363 dni, czyli rok znowu wracały te dokumenty. W pozostałych przypadkach też te okresy były bardzo długie.

Inne nieprawidłowości, których też niestety było dużo w Wydziale Konsularnym Ambasady Polski w Astanie. Dla przykładu zdarzyły się przypadki, w których wydano decyzję za uznaniu za osobę polskiego pochodzenia takie osoby, które same w treści wniosku i dokumentacji, która do tego wniosku była dołączona, stwierdziły, że są narodowości niemieckiej.

Na szczęście minister spraw wewnętrznych administracji zareagował odpowiednio i te decyzje zostały uchylone. Do takich sytuacji nie powinno dochodzić, ale pewnie i sprzyjało również temu to, że wiele decyzji było wydawanych w sposób nierzetelny, z ogromnym wyprzedzeniem nawet czterech miesięcy, zanim tekst wniosku i tekst tych dokumentów został przetłumaczony przez tłumacza na język polski i potwierdzony za zgodność. Nie możemy powiedzieć, że znajomość języków tutaj była wystarczająca, no bo skoro potrafili dopuścić do sytuacji urzędnicy, że nawet narodowości niemieckiej osoby zostały uznane za osoby polskiego pochodzenia, to tutaj takie wyjaśnienie nie jest do przyjęcia. Dość powszechne zjawisko, też nieprawidłowe. Brak potwierdzenia odbioru decyzji przez wnioskodawców, który uniemożliwiał stwierdzenie terminu ich prawomocności i też w związku z tym nie dawał podstaw do możliwego zażalenia, na przykład składania, bo nie wiadomo właściwie, od jakiego terminu należałoby liczyć.

Też przypadki, gdy nie przekazywano do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oświadczeń, to są obowiązkowe, wymagane oświadczenia pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. I te niezłożone, nieprzekazane oświadczenia niestety po raz kolejny musiały być z pozostałymi dokumentami przekazywane i to również wydłużało procedurę, nawet w skrajnych przypadkach o 170 dni. Na slajdzie jest oczywiście infografika, która pokazuje głównie te nieprawidłowości związane z nieterminowością i o niektórych już powiedziałem, czyli 75% decyzji, które były z takim ogromnym opóźnieniem, chociażby wydawane. Skończyliśmy kontrolę jakiś czas temu i sformułowaliśmy wiele wniosków pokontrolnych.

Niektóre z nich znalazły się oczywiście w wystąpieniach pokontrolnych. To są te wnioski bardziej szczegółowe. Natomiast takie wnioski najistotniejsze do ministra spraw wewnętrznych i administracji. Podjęcie działań mających na celu zwiększenie środków finansowych przeznaczanych z budżetu państwa na repatriację. Do pełnomocnika rządu ds. repatriacji zwróciliśmy się o zapewnienie wydawania decyzji kwalifikujących do wyjazdu w ramach repatriacji w terminie, który nie będzie przekraczał trzech lat od dnia wydania przez konsula właśnie tej decyzji.

I drugi wniosek, też bardzo istotny, udzielanie repatriantom jednorazowej pomocy finansowej ze środków budżetu państwa na zagospodarowanie i bieżące utrzymanie w terminach i wysokości zgodnej z obowiązującymi przepisami. Do ministra spraw zagranicznych zintensyfikowanie nadzoru nad działalnością podległych mu urzędów konsularnych po to, by oczywiście ta efektywność, skuteczność uległa zdecydowanej poprawie, również i po to, żeby posiadał tę bieżącą informację, jak sprawy repatriacji są prowadzone. I to, o czym już mówiłem, i jeszcze raz podkreślę zwiększenie częstotliwości przesyłania za pomocą poczty dyplomatycznej tej dokumentacji. Nie może tak dalej być, żeby przez rok były dokumenty przekazywane to w jedną, to w drugą stronę.

Wniosek do Ambasadora Polski w Kazachstanie o podjęcie działań zapewniających wydawanie decyzji w sprawach repatriacyjnych zgodnie z terminami wynikającymi z obowiązujących przepisów. Dziękuję bardzo.

Marcin Marjański, p. o. rzecznik prasowy NIK

Dziękuję bardzo. Szanowni Państwo, część prezentacyjną mamy za sobą. Jeżeli są jakieś pytania, to bardzo proszę. Postaramy się odpowiedzieć. Jeżeli nie ma pytań, bardzo Państwu dziękujemy, za uwagę. Jest, bardzo proszę.

Głos z sali

Nie reprezentuję żadnej redakcji, ale mam takie pytanie. Zapewnienie środków na zagospodarowanie. Powiem tak, moi teściowie przyjechali z Polski do Pułtuska. Niestety teść zmarł trzy miesiące po tym, jak przyjechali. Nie zostało wypłacone mojej teściowej te 25 000 zł.

Czy ja mogę gdzieś się odwoływać? Powiedziałbym, że nasza sprawa, jak to dalej załatwimy. Gdzie ja mogę szukać jakiegoś wsparcia? Działo się to pięć lat temu.

Stanisław Jarzyna, p.o. wicedyrektor delegatury NIK w Rzeszowie

Ile lat temu to się działo?

Głos z sali

Pięć.

Stanisław Jarzyna

No to tutaj może być pewien problem, ale musielibyśmy się nad tym dobrze zastanowić, żeby odpowiedzieć, bo na pewno co do zasady należało to zrobić.

Marcin Marjański

To już może po konferencji. Bardzo Państwu dziękuję za udział w konferencji i do zobaczenia już niedługo. Dziękuję.

Wróć do transkrybowanego materiału w artykule "Nawet ponad 5 lat oczekiwania na repatriację do Polski"

Informacje o artykule

Udostępniający:
Najwyższa Izba Kontroli
Data utworzenia:
29 listopada 2024 10:52
Data publikacji:
29 listopada 2024 10:52
Wprowadził/a:
Andrzej Gaładyk
Data ostatniej zmiany:
29 listopada 2024 10:52
Ostatnio zmieniał/a:
Andrzej Gaładyk

Przeczytaj treść ponownie