Wróć do artykułu „Systemowe problemy systemu ratownictwa medycznego”
Bartłomiej Pograniczny, rzecznik prasowy NIK
Brak lekarzy chętnych do pracy w ratownictwie medycznym to wciąż największy problem tego systemu, co wykazała najnowsza kontrola przeprowadzona przez NIK. I choć w ośmiu na dziesięć objętych badaniem szpitali Izba nie stwierdziła nieprawidłowości w obsadzie dyżurów na szpitalnych oddziałach ratunkowych, to już w zespołach ratownictwa medycznego braki były zauważalne. A to właśnie niedobory kadrowe są jedną z głównych przyczyn niechlubnych rekordów dotyczących czasu pracy, jakie padają na oddziałach czy w zespołach ratownictwa medycznego. W okresie objętym kontrolą (1 stycznia 2023 r.–1 września 2025 r.) w dziewięciu szpitalach niektórzy lekarze pracowali nieprzerwanie na SOR-ach przez ponad 24 godziny, a w skrajnym przypadku – w szpitalu powiatowym w Sulęcinie – przez 144 godziny, podobnie jak lekarz pogotowia ratunkowego w Radomiu. Długotrwałe świadczenie pracy dotyczyło także ratowników medycznych. W wojewódzkiej stacji pogotowia w Szczecinie jeden z nich przepracował w miesiącu 456 godzin, co oznacza średnio ponad 15 godzin każdego dnia.
Brak lekarzy to tylko jedna strona medalu, druga to przeciążenie SOR-ów. Jak pokazała kontrola przeprowadzona przez NIK, niemal połowa pacjentów, którzy tam trafiali, nie potrzebowała pomocy doraźnej w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Spośród osób przewiezionych przez zespoły ratownictwa medycznego ponad sześć na dziesięć nie wymagało dalszej hospitalizacji, a tylko 6,2% pacjentów znajdowało się grupie najwyższego zagrożenia zdrowotnego. Kontrolerzy Izby ustalili, że najwięcej chorych przypadało na dni robocze w porze dziennej, co oznacza, że SOR-y były traktowane jako alternatywa dla kolejek w przychodniach. Większość pacjentów skontrolowanych SOR-ów stanowiły osoby, które same dotarły do szpitala. Jedynie 29,4% zostało przekazanych przez zespoły ratownictwa medycznego, a spośród nich tylko 38,4% było następnie hospitalizowanych.
NIK skontrolowała również dyspozytornie medyczne i zespoły ratownictwa medycznego. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego pod koniec 2024 r. w Polsce funkcjonowały 1664 zespoły. Wyniki kontroli pokazują jednak znaczące dysproporcje w faktycznym dostępie do świadczeń ratownictwa medycznego. Po blisko 25 latach funkcjonowania systemu w każdym z województw objętych badaniem były obszary, na terenie których w ponad połowie wyjazdów zespoły ratownictwa medycznego przekraczały maksymalny oczekiwany czas dotarcia do pacjenta, a w niektórych przypadkach było to nawet dziewięć na dziesięć wyjazdów. Mieszkańcy tych terenów mieli więc istotnie mniejszą szansę na uzyskanie skutecznej pomocy medycznej w sytuacji nagłego zagrożenia zdrowotnego. Przekraczane były również oczekiwane parametry czasu zadysponowania ZRM i czasy ich wyjazdu.