Zagadnienie zawarte w tytule panelu stanowi dylemat dyskutowany już od starożytności, a sprowadzający się do pytania: czy może istnieć najwyższa i wszechmocna instancja kontrolująca, nad którą już nikt nie ma kontroli?
Podejmując się odpowiedzi, prezes Krzysztof Kwiatkowski wskazał przede wszystkim na dwojakie rozumienie słowa „kontrola”. Z jednej strony jest to czynność pozwalająca porównać stan zastany z oczekiwanym i proponować korekty, gdy stwierdzone będą rozbieżności tych stanów. Z drugiej kontrola to status pozwalający na skuteczne zarządzanie przedmiotem działalności, wynikającym z prerogatyw i potencjału administracyjnego. Kontrola zatem jest zarazem działaniem sprawdzającym, jak i znamieniem władzy.

Swoją rolę kontrolującą państwo przeprowadza, analizując stopień realizacji przez własne instytucje społecznych oczekiwań oraz wprowadzając mechanizmy pozwalające usunąć stwierdzone wadliwości. Narzędziem państwa służącym realizacji pierwszego z tych elementów jest właśnie Najwyższa Izba Kontroli. NIK formułuje też optymalne sposoby na usunięcie niedociągnięć instytucji państwa; państwo zaś winno te sposoby wdrażać - wskazywał Prezes NIK.
Krzysztof Kwiatkowski zaznaczył również, że jednocześnie w przejrzyście zarządzanym państwie także instytucje kontrolne są przedmiotami kontroli - do NIK także wkraczają audytorzy wobec niej zewnętrzni.

Wieloletnie doświadczenie wskazuje, że o ile diagnozy stawiane przez organy kontrolne trafiają w sedno, o tyle realizacja programów naprawczych niekiedy kuleje. Przykładem mogą być wnioski pokontrolne, dotyczące zagrożeń na drogach, zanieczyszczenia powietrza czy unikania przez część obywateli obowiązkowych szczepień. Zatem państwo poprzez NIK jest w stanie wnikliwie skontrolować stan wynikający z własnego zarządzania, ale nie zawsze wykazuje się skutecznością w zwalczaniu własnych niedociągnięć.
Przechodząc do drugiej strony tytułowej alternatywy - kontroli państwa - prezes Kwiatkowski podzielił kwestię na dwa aspekty. Po pierwsze, mówiąc o kontroli państwa, możemy mieć na myśli kontrolę wewnętrzną, którą państwo przeprowadza na własnych organach. - Formalny system kontroli zarządzania na poziomie państwa nie istnieje - ocenił prezes NIK, wskazując, że w Polsce nadal nie doczekaliśmy się systemu procedur, który koordynowałby zarządzanie ryzykami powyżej poziomu poszczególnych resortów czy innych organów. W tej materii panuje u nas wciąż duże rozproszenie kompetencji i instrumentów.
Jedynymi skutecznymi kontrolerami państwa pozostają zatem kontrolerzy zewnętrzni, czyli obywatele oraz działająca przede wszystkim w ich interesie Najwyższa Izba Kontroli wraz z podległymi jej instytucjami. Jednak ani obywatele, ani NIK nie mają prerogatyw, by móc skutecznie wdrażać proponowane przez kontrolujących programy naprawcze.
Obok prezesa Krzysztofa Kwiatkowskiego w panelu wzięli udział prof. Waldemar Paruch, pełnomocnik rządu ds. powstającego Centrum Analiz Strategicznych, oraz prowadzący dyskusję ekspert z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie dr Michał Kudłacz.