Wszystkim Dzieciom małym i dużym: zdrowia

Apel ten jest częścią ogłoszonych kilka dni temu przez NIK Rekomendacji dla zdrowia.

Szczególną uwagę poświęcono w nich niedocenianej roli, jaką w systemie ochrony zdrowia obywateli, w tym także dzieci i młodzieży odgrywa profilaktyka. Szacunki wskazują bowiem, że wśród wszystkich wydatków na system ochrony zdrowia nakłady na edukację prozdrowotną i kształtowanie stylu życia wynoszą średnio 1,5 proc., chociaż ich wpływ na zmniejszenie umieralności jest kilkadziesiąt razy większy i sięga nawet 43 proc. Wskaźnik ten jeszcze mocniej przemawia do wyobraźni, gdy weźmie się pod uwagę także kolejne dane. Według M. Lalonde’a największy wpływ na stan zdrowia każdego człowieka, sięgający 53 proc., ma prowadzony styl życia. W dalszej kolejności: środowisko fizyczne (21 proc.) i czynniki genetyczne (16 proc.). Najmniejszy, zaledwie dziesięcioprocentowy, wpływ na stan zdrowia ma opieka zdrowotna- ta sama, która (jeśli zliczyć wszelakie oferowane i finansowane przez państwo systemy opieki) pochłania ok. 90 proc. wszystkich finansowych nakładów na ochronę zdrowia.[1]

Czynniki wpływające na stan zdrowia. Pola zdrowotne Lalonde’a

Mając na uwadze te uwarunkowania, Najwyższa Izba Kontroli wielokrotnie wskazywała, i nadal, szczególnie w Dniu Dziecka, wskazuje, iż niezbędne jest, aby dbałość państwa o zdrowie obywateli odbywała się nie tylko poprzez leczenie, ale także poprzez inwestowanie w edukację i profilaktykę zdrowotną. - Daleko lepiej jest zadbać o wykształcenie u najmłodszych obywateli nawyków zdrowego odżywiania i aktywnego życia, niż później leczyć skutki nadwagi lub otyłości  - mówi Prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski i dodaje: Nie wolno też pod żadnym pozorem zapomnieć o dbałości o kondycję psychiczną dzieci i młodzieży. Zbyt wiele bowiem płynie, i z naszych kontroli i z przestrzeni publicznej, alarmujących sygnałów, że anoreksja, bulimia czy depresja nie omijają także młodych ludzi.   

- To nie stanie się samo. Do wykształcenia trwałych, silnych postaw i nawyków nie wystarczą doraźne akcje. Dlatego wydaje się - mówi Prezes Kwiatkowski - że coraz bardziej nagląca staje się  potrzeba wprowadzenia do programu nauczania w szkołach podstawowych oraz średnich osobnego, wydzielonego przedmiotu - edukacji zdrowotnej. Przekazującego wiedzę na temat rozwoju, zdrowia i zachowań prozdrowotnych dostosowanego do możliwości dzieci i młodzieży w danym okresie życia. Obejmującego m.in. obszary aktywności fizycznej i właściwego sposobu odżywiania, ale także całą dziedzinę dot. szeroko rozumianego zdrowia psychicznego.

W ocenie NIK wprowadzenie takiego przedmiotu do szkolnych planów lekcji byłoby ważnym, jeśli nie kluczowym element strategii działań profilaktycznych, ukierunkowanych na zachowanie zdrowego trybu życia i zapobieganie chorobom.

Sposób opieki nad zdrowiem dzieci i młodzież ma bowiem bezpośrednie przełożenie na kondycję zdrowotną społeczeństwa. W Polsce koncepcja i organizacja opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą w wieku szkolnym zmieniła się na przestrzeni lat. Najpoważniejsza reorganizacja nastąpiła w 1999 r., gdy wprowadzono instytucję lekarza rodzinnego, sprawującego opiekę zdrowotną nad całą rodziną, w tym również nad dzieckiem. Zrezygnowano wówczas m.in. z opieki lekarskiej i dentystycznej w szkołach.

Jakie skutki przyniosły wprowadzane zmiany i reformy pokazały ustalenia ubiegłorocznej kontroli NIK Opieka zdrowotna nad dziećmi i młodzieżą w wieku szkolnym. Wskazują one, że pomimo wszystkich reform nadal nie udało się zapewnić całej populacji dzieci i młodzieży równego dostępu do świadczeń profilaktyczno - leczniczych.

Wyniki kontroli pokazały wręcz, że system opieki zdrowotnej nad dziećmi i młodzieżą w wieku szkolnym, szczególnie opieka profilaktyczna, nie gwarantuje ich bezpieczeństwa zdrowotnego. Świadczy o tym chociażby m.in. zwiększająca się liczba dzieci i młodzieży z problemami zdrowotnymi. Nie zapewnia on również spójnej i kompleksowej opieki zdrowotnej, zarówno z uwagi na niewystarczające współdziałanie podmiotów funkcjonujących w ochronie zdrowia, jak również niewystarczającą współpracę lekarza i pielęgniarki z rodzicami w trosce o zdrowie dzieci.

NIK wskazała wówczas, że funkcjonujący model profilaktycznej opieki zdrowotnej nie gwarantuje np. dostępności świadczeń pielęgniarki lub higienistki szkolnej w wymiarze czasu pracy proporcjonalnym do planu godzin lekcyjnych, odpowiedniego dostępu do gabinetu profilaktyki zdrowotnej oraz dostatecznych działań edukacyjnych, ukierunkowanych na profilaktykę i promocję zdrowia. Opiekę zdrowotną nad uczniami sprawują różne podmioty, a brak opieki lekarskiej i dentystycznej w przeważającej większości szkół uniemożliwia kompleksową opiekę nad uczniami.

Odnotowano m.in. duże dysproporcje w liczbie szkół posiadających gabinet profilaktyki szkolnej i pomocy przedlekarskiej pomiędzy miastem a wsią. Odsetek szkół podstawowych, które miały własne gabinety profilaktyki zdrowotnej i pomocy przedlekarskiej wynosił średnio 49,7 proc., przy czym gabinety posiadała znakomita większość (86,4 proc.) szkół w miastach, ale tylko 31,6 proc. szkół na wsiach. Działania naprawcze podjęto w 2016 r. Wszystko wskazuje na to, że ustalenia NIK spotkają się z odzewem i sytuacja będzie się zmieniać. Prezydent podpisał bowiem właśnie ustawę o opiece zdrowotnej nad uczniami, dotyczącą m.in. zapewnienia równego dostępu do opieki zdrowotnej w szkole bez względu na miejsce zamieszkania ucznia i typ szkoły.

Na to, jak ważną i pożądaną umiejętnością stanie się w najbliższym czasie kompleksowa dbałość o zdrowie wskazują także dane statystyczne. W 2016 r. otyłość znalazła się w pierwszej piątce największych problemów zdrowotnych wśród dzieci i młodzieży w wieku 5-18 lat (zniekształcenia kręgosłupa - 219,7 tys., alergie - 194,8 tys., zaburzenia refrakcji i akomodacji oka - 186,8 tys., otyłość - 93,2 tys., niedokrwistość - 52,4 tys.).

Alarmujące są także dane dotyczące kondycji psychicznej dzieci i młodzieży. Wielu uczniów boryka się z depresją. Policyjne statystyki pokazują wzrost ogólnej liczby samobójstw zakończonych zgonem z blisko 4 tys. w 2011 r. do ponad 6 tys. w roku 2014. W całym procesie upowszechnienia wiedzy o zdrowiu psychicznym oraz profilaktyce zdrowotnej ważną rolę odgrywają nie tylko rodzice, ale i szkoły. Tymczasem, jak pisaliśmy lipcu 2017 r. w kontroli NIK o pomocy psychologiczno-pedagogicznej dla uczniów system oświaty nie gwarantuje dzieciom i młodzieży szkolnej łatwej dostępności do opieki psychologiczno-pedagogicznej.

W latach 2014-2016 blisko połowa szkół publicznych nie zatrudniała na odrębnym etacie ani pedagoga ani psychologa. Najgorzej pod tym względem było w technikach - w 60 proc. szkół nie było specjalistów - i w zasadniczych szkołach zawodowych - 55 proc. tych placówek nie zatrudniało psychologów i pedagogów. Często też decyzja o przyjęciu do pracy specjalistów w szkole była uwarunkowana nie skalą potrzeb, lecz sytuacją ekonomiczną samorządu.

Odsetek szkół, w których w latach 2014-2016 nie zatrudniono psychologa i pedagoga na odrębnych etatach. Źródło: Opracowanie własne na podstawie danych z Systemu Informacji Oświatowej

Z kolei w szkołach, w których zatrudnieni byli specjaliści, średnio na jeden etat pedagoga w latach 2014-2016 przypadało 475 uczniów. Liczba ta była jeszcze wyższa w przypadku psychologów i wynosiła aż 1 904.

Tymczasem w badaniu kwestionariuszowym NIK, dyrektorzy szkół i poradni psychologiczno-pedagogicznych wskazali, że - poza oczywistymi trudnościami w nauce - najbardziej powszechnymi problemami, z którymi obecnie się borykają to: przemoc i agresja wśród uczniów, uzależnienia od gier komputerowych i internetu, niska frekwencja, stany depresyjne i używki. Ich podłożem są problemy wychowawcze i zaburzenia zdrowia psychicznego.

Dodatkowo dbałości o kondycję psychiczną dzieci i młodzieży nie ułatwia też, o czym pisaliśmy w kontroli Realizacja zadań Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego niedobór kadry medycznej  w opiece psychiatrycznej. W 2015 r. liczba lekarzy psychiatrów dzieci i młodzieży wynosiła 380, przy oczekiwanej 780.

NIK w swoich kontrolach poruszała również kwestię profilaktyki u najmłodszych, czyli m.in. szczepień.  NIK alarmuje, że z roku na rok  rośnie liczba uchylających się od obowiązku szczepień. W 2017 r. było ich ponad 30 tys., czyli o 30 proc. więcej niż w 2016 r. Od 2013 r. do 2017 r. liczba ludzi odmawiająca obowiązkowych szczepień wzrosła o ponad 305 proc.

W ocenie NIK ta tendencja wzrostowa może w przyszłości skutkować zagrożeniem epidemiologicznym i odrodzeniem się chorób dziś uważanych za „wymarłe”. Już na przykład widoczny jest systematyczny wzrost zachorowań na odrę:  w 2018 r. liczba zachorowań zwiększyła się o prawie  640 proc.  w stosunku do 2015 r.  (w 2015 r. - było 48 zachorowań, w 2016 r. - 133,  w 2017 r. - 63 oraz w 2018 r. - 355).

Głównym wyznacznikiem skuteczności funkcjonowania systemu ochrony zdrowia jest bez wątpienia jego zdolność do poprawy stanu zdrowia populacji, w tym także dzieci i młodzieży. W Dniu Dziecka Najwyższa Izba Kontroli przypomina, że stan ten warunkuje szereg czynników, które muszą kompleksowo być brane pod uwagę przy ocenie efektywności wydawania środków na system opieki zdrowotnej.

Upowszechnienie zdrowego stylu życia powinno być efektem skoordynowanych działań organów władzy publicznej, podmiotów leczniczych oraz organizacji działających na rzecz pacjentów - wskazuje wyraźnie NIK w przygotowanych Rekomendacjach dla zdrowia.


[1] A. Czupryna, S. Poździoch, A. Ryś, W. C. Włodarczyk: Zdrowie Publiczne. Wybrane zagadnienia, Tom I i II, Uniwersyteckie Wydawnictwo Medyczne „Vesalius”, Kraków 2001 r., s. 143.

Materiały audiowizualne dla radia, TV i portali internetowych >>

Informacje o artykule

Data utworzenia:
31 maja 2019 13:23
Data publikacji:
31 maja 2019 13:23
Wprowadził/a:
Andrzej Gaładyk
Data ostatniej zmiany:
31 maja 2019 15:12
Ostatnio zmieniał/a:
Andrzej Gaładyk

Przeczytaj treść ponownie