Polska pustynią Europy

Łączna objętość wody zmagazynowanej w sztucznych zbiornikach wynosiła w ostatnich latach ok. 4 mld m3 (nieco ponad połowa w kilkunastu dużych zbiornikach o pojemności powyżej 100 mln m3). Ich stosunkowo niewielka całkowita pojemność nie daje pełnej możliwości ochrony przed powodzią i suszą. Mała retencja polega na gromadzeniu wody w niewielkich zbiornikach, zarówno naturalnych, jak i sztucznych, przy jednoczesnym zachowaniu i wspieraniu rozwoju środowiska naturalnego. Wyniki kontroli NIK wskazują jednak, że w Polsce nie doceniano znaczenia małej retencji dla zapewnienia bezpieczeństwa powodziowego i ograniczania skutków długotrwałych susz. Tylko nieliczne skontrolowane gminy budowały i modernizowały zbiorniki. Głównie skupiały się na remontach i konserwacji.

W ocenie NIK znacznie lepiej radziły sobie Lasy Państwowe. Nadleśnictwa remontowały stare zbiorniki i budowały nowe, dzięki czemu pojemność retencyjna zarządzanych przez nie obszarów znacznie wzrosła. Pozytywny wpływ na zwiększenie retencji miało również zalesianie i odnawianie drzewostanu, odmulanie rowów oraz rewitalizacja oczek wodnych. Lasy Państwowe, w przeciwieństwie do samorządów, położyły również większy nacisk na popularyzację problematyki małej retencji.

Poprawie sytuacji ma służyć Program Rozwoju Retencji. Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk zapowiedział w wywiadzie dla PAP przyjęcie tego programu już w lipcu. W założeniach do jego przyjęcia czytamy, że dotychczasowe starania o opracowanie strategicznego podejścia do magazynowania wody w Polsce, w tym identyfikacji problemów i szans z tym związanych, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Powodem były niewystarczające środki finansowe przeznaczone na gospodarkę wodną oraz brak ciągłości w ich pozyskiwaniu, rozproszone kompetencje w zakresie zarządzania zasobami wodnymi, jak również niska świadomość społeczna w zakresie potrzeby retencjonowania wody. Podejmowane inicjatywy i działania w zakresie retencji wodnej w większości obejmowały tylko jeden sektor lub tylko jeden rodzaj retencji wodnej. Brak spójnego dokumentu, który zapewniałby strategiczne i systemowe podejście, spowodował, że działania podejmowane przez różne podmioty nie były skoordynowane.

Ustalenia te będą m.in. stanowić realizację wniosków, które 4 lata temu sformułowała Najwyższa Izba Kontroli.

Zobacz: NIK o ograniczaniu skutków susz i powodzi przez projekty małej retencji

Od kilku lat obserwujemy zmiany w klimacie, które wiążą się z koniecznością likwidacji skutków dokuczliwych upałów i suszy (a co za tym idzie niedoboru wody). Z drugiej strony upały przeplatają się z okresami powodzi o różnym natężeniu i zasięgu. W świetle ustaleń NIK aktywność samorządów powinna zatem ulec zwiększeniu, tak by działania wzmacniające potencjał małej retencji nie koncentrowały się tylko na obszarach zarządzanych przez Lasy Państwowe.

NIK zwróciła też uwagę, że równie istotne jest upowszechnianie wśród właścicieli gruntów informacji o celach i funkcjach małej retencji, jako skutecznego narzędzia ograniczającego skutki susz i powodzi.

Materiały audiowizualne dla radia, TV i portali internetowych >>

Informacje o artykule

Data utworzenia:
21 czerwca 2019 09:33
Data publikacji:
21 czerwca 2019 09:30
Wprowadził/a:
Andrzej Gaładyk
Data ostatniej zmiany:
03 września 2019 16:42
Ostatnio zmieniał/a:
Andrzej Gaładyk
Wysychające koryto rzeki, w tle most i zapora © Adobe Stock

Przeczytaj treść ponownie