Sejmowe przemówienie Prezesa NIK - ustawa o NIK

Sejmowe przemówienie Prezesa Jacka Jezierskiego w sprawie nowelizacji ustawy o NIK.

Panie Marszałku, Wysoki Sejmie!

Chciałbym wyrazić swój niepokój wobec niektórych przepisów zaproponowanych przy okazji nowelizacji ustawy o NIK. Uważam, że propozycje te mogą zdestabilizować pracę Najwyższej Izby Kontroli i doprowadzić do znaczącego pogorszenia jakości kontroli państwowej. Ucierpi na tym Sejm otrzymując mniej rzetelne wyniki kontroli, ale ucierpią też obywatele, dla których informacje Izby są istotnym źródłem wiedzy o państwie. Nowelizacja ustawy zawiera także szereg ważnych i koniecznych zmian, które nie budzą kontrowersji, dlatego tak istotnym staje się jej poprawienie, by mogła stanowić mocny fundament kontroli państwowej.

Prace sejmowej Komisji do Spraw Kontroli Państwowej przez kilka miesięcy koncentrowały się na usprawnieniu pracy kontrolerów. Nagle, w czasie ostatnich dwóch posiedzeń, kiedy pracę zakończyła już podkomisja zajmująca się kompletem zmian, zgłoszone i przegłosowane zostały poprawki, o których nawet sejmowi eksperci mówią, co znalazło swój wyraz w najnowszej opinii Biura Analiz Sejmowych, że poprawki te mogą być sprzeczne z konstytucją. Nie starczyło czasu na refleksję, dyskusję, spokojne zastanowienie się, czy nowe przepisy będą dobrze służyć obywatelom, czy zagwarantują niezależną pozycję NIK wobec władzy wykonawczej i zarazem samodzielność Izby wobec parlamentu. Większość krajów demokratycznych dba o niezależności organów kontroli. Tymczasem proponowane poprawki zmierzają do ograniczenia niezależności i samodzielności Izby. Wprost upolityczniają jej funkcjonowanie. Jestem przekonany, że gdyby nowelizacja weszła w życie w zaproponowanym przez komisję kształcie, byłoby to ze szkodą dla państwa.

Panie Marszałku, Wysoki Sejmie!

Proponowane zmiany sprzyjać będą destabilizacji Najwyższej Izby Kontroli. Oto bowiem marszałek Sejmu zyskuje nadzwyczajne uprawnienia przy obsadzaniu stanowiska wiceprezesa Izby. Dotąd ustawa przewidywała koncyliacyjny sposób powołania wiceprezesów. Czynił to marszałek na wniosek prezesa. Towarzyszący tej procedurze dialog wynikał z poszanowania demokracji i świadomości jak istotna dla ładu konstytucyjnego jest samodzielność Izby względem parlamentu. Teraz, dzięki poprawkom, marszałek może zyskać prawo powołania na stanowisko wiceprezesa osoby nieakceptowanej przez prezesa. Wystarczy tylko, że przez trzy miesiące zaniecha rozpatrzenia wniosku prezesa. Dzięki temu, marszałek będzie mógł powołać dowolną osobę, na stanowisko wiceprezesa. Pośpiech sprawił, że nie uwzględniono sugestii prawników z NIK dotyczących katalogu wymogów wobec kandydata. Tak więc wiceprezesem może zostać nawet osoba karana za najcięższe przestępstwa. Kiedy tak powołany wiceprezes obejmie stanowisko, stanie się w praktyce nieusuwalny. Zapomniano bowiem w katalogu powodów jego odwołania wpisać przepisy z art. 71 ustawy o NIK, dotyczące wywiązywania się z obowiązków służbowych oraz z art. 72, dotyczące wykonywanie poleceń służbowych. Nie sposób będzie sprawnie zarządzać Izbą przy założeniu, że wiceprezes mógłby bez żadnych konsekwencji rażąco naruszać obowiązki służbowe oraz nie wykonywać poleceń prezesa. To wszystko może spowodować destabilizację pracy NIK i jej głębokie upolitycznienie. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie, aby wiceprezesami uczynić działaczy różnych partii politycznych. Przy zagwarantowanej im nieusuwalności, będą mogli wewnątrz Izby tworzyć swoiste „państwa w państwie".

Wysoki Sejmie!

Istotna zmiana dotknie także osób, które przez ostatnich 20 lat wolnej Polski z oddaniem służyły państwu, dochowując standardów apolityczności i obiektywizmu. wspinając się po szczeblach kariery urzędniczej, zdobywając doświadczenie, Myślę tu o dyrektorach departamentów w centrali NIK oraz dyrektorach delegatur w całym kraju. Dotąd ich odwołanie było możliwe tylko na podstawie negatywnej oceny pracy. Teraz wszyscy dyrektorzy i wicedyrektorzy nadzorujący kontrole automatycznie stracą swoje stanowiska w ciągu dwunastu miesięcy od wejścia ustawy w życie. Będą musieli stanąć do konkursów, zostać poddani swoistej weryfikacji i to w dodatku przeprowadzanej przez komisje, w których mogą zasiąść politycy - przedstawiciele marszałka Sejmu. Jeśli zwyciężą w konkursach, otrzymają stanowisko, ale tylko na pięcioletnią kadencję. A później niezależnie od wyników pracy znów będą musieli stawać do konkursów. Wprowadzenie mechanizmu typowego dla świata polityki - kadencyjności, w miejsce oceny merytorycznej - w odniesieniu do apolitycznych urzędników nie będzie dobrze służyło niezależności Izby, a co najważniejsze może zagrażać rzetelności kontroli. Dlaczego ustawodawca chce aż tak głębokiej ingerencji w niezależność Izby, tak głębokiego jej upolitycznienia? Czemu ma służyć obecność polityków w wewnętrznych komisjach konkursowych ? Przecież to upolityczni NIK. Wybrani w ten sposób dyrektorzy stale będą narażeni na zarzut braku bezstronności. Czy nie lepiej wprowadzić przepisy ułatwiające odwołanie na podstawie oceny merytorycznej, niż eksperymentować z kadencyjnością w obszarze kontroli państwowej ?

Wysoki Sejmie!

Komisja Sejmowa do Spraw Kontroli Państwowej przyjęła też poprawki, które pogarszają sytuację kontrolowanego oraz prowadzą do zachwiania podstaw niezależności kontrolera, który dotąd sporządzał i podpisywał protokół, zawierający ustalenia, które poczynił. Posłowie zdecydowali o zlikwidowaniu protokołu pokontrolnego, w którym zapisywane są ustalenia dotyczące stanu faktycznego w jednostce kontrolowanej. Kontrolowany ma obecnie prawo uzupełnić ustalenia, wskazując na nowe dowody. Swoim podpisem potwierdza kompletność ustaleń, a zapoznając się z protokołem może wnieść do niego swoje zastrzeżenia. Zastrzeżenia kontrolowanego są ważnym źródłem wiedzy dla kontrolera. Dopiero na tej podstawie powstaje wystąpienie zawierające oceny, do którego ponownie może się odnieść kontrolowany. Teraz komisja wprowadziła jeden dokument, zawierający fakty i oceny. To znaczne pogorszenie sytuacji kontrolowanego. Zamiast dwóch razy, tylko raz wniesie swoje zastrzeżenia. A co najważniejsze, nie będzie mógł poświadczyć swoim podpisem, jeszcze przed sformułowaniem ocen, że ustalenia kontrolera, zawarte w protokole, są zgodne z rzeczywistością.

Wysoki Sejmie!

Ustawodawca poprzez nowelizację chce bardzo drobiazgowo wpłynąć na wewnętrzną organizację Izby. Posłowie postanowili, że mianowani kontrolerzy będą mogli być zatrudnieni wyłącznie w delegaturach i departamentach kontrolnych. Zgadzam się z poglądem, że tylko kontrolerowi powinien przysługiwać status pracownika mianowanego. W praktyce zdarza się jednak, że w departamentach nie zajmujących się ściśle kontrolą, w małej komórce organizacyjnej, muszą być zatrudnieni kontrolerzy, którzy np. wyjaśniają skargi, sprawdzają realizację przepisów dotyczących tajemnic prawem chronionych lub też prowadzą postępowania dyscyplinarne. Dlatego o miejscu zatrudnienia mianowanego kontrolera powinien decydować zakres obowiązków związanych z kontrolą, nie zaś formalna przynależność do departamentu kontrolnego.

Panie marszałku, Wysoki Sejmie! W przegłosowanych w komisji poprawkach zaproponowano też audyt NIK. To oczywista sprawa, że także Najwyższa Izba Kontroli musi być transparentna. Rozumiemy to znakomicie, ale czym innym jest audyt dotyczący gospodarowania pieniędzmi publicznymi, a czym innym wkraczanie audytora w postępowanie kontrolne, zastrzeżone w ustawie dla kontrolera. Niestety ogólnikowy przepis na temat audytu NIK nie wyklucza groźby wkroczenia zewnętrznego audytora w czynności kontrolne. To może być niebezpieczne. Przecież przedmiotem kontroli są często obszary kluczowe dla funkcjonowania państwa z zakresu bezpieczeństwa wewnętrznego, obronności, czy chociażby bezpieczeństwa energetycznego. Wbrew obiegowym opiniom NIK podlega kontroli, zarówno audytora wewnętrznego, jak i instytucji zewnętrznych. Wyniki pracy Izby prezentowane są branżowym komisjom sejmowym oraz Komisji do Spraw Kontroli Państwowej, specjalnie powołanej m.in. do opiniowania planów i wyników kontroli NIK oraz sprawozdań z działalności i wykonania budżetu przez NIK. Ponadto w różnych obszarach wyznaczonych przez ustawy, działalność Izby jest badana wielokrotnie przez upoważnione organa państwa (inspekcję pracy, straż pożarną, ABW, ZUS, urzędy skarbowe).

Konstytucja jasno stanowi, że Sejm o działalności NIK pozyskuje wiedzę ze sprawozdania Izby. Czy objęcie NIK zewnętrznym audytem, niezdefiniowanym dotąd w żadnej z ustaw, nie będzie naruszeniem postanowień Konstytucji? Panie Marszałku, Wysoki Sejmie

Zaproponowane w sprawozdaniu rozwiązania nowelizujące ustawę zostały skrytykowane zarówno przez przedstawicieli świata nauki, jaki i prawników z Biura Analiz Sejmowych. Liczę na to, że przepisy przyjęte przez komisję będzie można jeszcze poprawić, tak aby Najwyższa Izba Kontroli mogła dobrze służyć Sejmowi, obywatelom, całemu państwu. Bardzo dziękuję za uwagę.

Materiały audiowizualne dla radia, TV i portali internetowych >>

Informacje o artykule

Data utworzenia:
23 stycznia 2010 13:21
Data publikacji:
09 września 2009 13:23
Wprowadził/a:
Andrzej Gaładyk
Data ostatniej zmiany:
15 lipca 2013 12:26
Ostatnio zmieniał/a:
Andrzej Gaładyk

Przeczytaj treść ponownie