W latach 2004 - 2007 sprowadzono do Polski tylko przez jedno przejście graniczne w Przemyślu ok. 41 tys. ton towaru zawierającego alkohol etylowy (zazwyczaj 94-96%). Substancja miała być według importerów płynem do spryskiwaczy samochodowych. Ukraiński producent określał towar jako spirytus etylowy - skażony. Przy czym było to skażenie łatwe do usunięcia. Na polskiej granicy towar był badany przez Laboratorium Celne w Izbie Celnej w Przemyślu, które konsekwentnie stwierdzało, że skład próbki jest zgodny z deklaracją importera. Następnie towar dopuszczano do obrotu na terenie UE, kwalifikując go na podstawie stosownego rozporządzenia jako wyrób w nim niewymieniony, zamiast jako alkohol etylowy. Dzięki temu importerzy nie płacili akcyzy, a na rynek trafiał produkt zawierający ok. 95% alkoholu etylowego, skażonego możliwą do usunięcia substancją, co pozwalało wykorzystać go w nielegalnej produkcji alkoholowych napojów spożywczych. Było to tym łatwiejsze, że zastosowana przez Ministerstwo Finansów i celników interpretacja prawna zwalniała towar od jakiegokolwiek monitorowania przez służby państwowe.
NIK nie wyklucza w tej sprawie możliwości wystąpienia korupcji. O wynikach kontroli została powiadomiona prokuratura.